Premier Szkocji chce drugiego referendum ws. niepodległości

Świat
Premier Szkocji chce drugiego referendum ws. niepodległości
PAP/EPA/ANDY RAIN

Nicola Sturgeon, premier Szkocji, ogłosiła w poniedziałek powtórzenie referendum niepodległościowego. Jako powód podała decyzję Brytyjczyków, aby opuścić Unię Europejską. Większość Szkotów głosowała za pozostaniem w UE.

Podczas wystąpienia w Edynburgu szkocka premier zwróciła także uwagę na tzw. twardy Brexit, za którym opowiada się rząd Theresy May. Sturgeon podkreśliła, że nie udało jej się zdobyć gwarancji brytyjskiej premier, że podczas procesu opuszczania unijnej wspónloty interesy Szkocji będą odpowiednio chronione.

 

- Brytyjski rząd nie poruszył się nawet o cal w próbie osiągnięcia porozumienia z nami - mówiła na konferencji prasowej szefowa szkockiego rządu. - Skoro Szkocja jest ignorowana w tak ważnych kwestiach jak UE i wspólny rynek, to nasz głos może być pominięty w dowolnym momencie - zaznaczyła.

 

Jak dodała, "język partnerstwa (pomiędzy Szkocją a Wielką Brytanią) kompletnie zniknął". - Jeśli Szkocja może być zignorowana w takich sprawach jak ta, możemy zostać zignorowani w każdym innym temacie - oceniła.

 

- Szkocja stoi dzisiaj na niezwykle istotnym rozdrożu. (...) Chciałabym, żebyśmy nie znaleźli się w tym miejscu, ale jesteśmy, a stawka jest ogromna - tłumaczyła premier.

 

Sturgeon podkreśliła, że jej zdaniem Szkocja "zasługuje na to, aby zdecydować o swojej przyszłości w uczciwy, wolny i demokratyczny sposób". - Chodzi o możliwość podjęcia świadomej decyzji. Gdybym wykluczyła drugie referendum, musiałabym zdecydować, że Szkocja pójdzie drogą tzw. twardego Brexitu, niezależnie od konsekwencji. To nie powinna być decyzja jednego polityka - dodała, zapowiadając, że "podejmie kroki, aby Szkoci mieli wybór pomiędzy twardym Brexitem a niepodległością".

 

"Referendum dzieliłoby ludzi"

 

W reakcji na te zapowiedzi rzecznik rządu Theresy May ocenił, że drugie referendum ws. niepodległości Szkocji "dzieliłoby ludzi" i "spowodowałoby ogromną niepewność gospodarczą w najgorszym możliwym momencie". Zapytany przez dziennikarzy, nie wykluczył jednak ewentualnej przyszłej zgody na przeprowadzenie drugiego głosowania.

 

- Niewiele ponad dwa lata temu Szkoci zdecydowanie zagłosowali w referendum - określonym jako "jedno takie wydarzenie na pokolenie" - za pozostaniem w Wielkiej Brytanii. Jasno widać, że większość nie chce też drugiego referendum - podkreślił rzecznik premier May.

 

Jak zaznaczył, "brytyjski rząd będzie negocjował porozumienie z Unią Europejską, biorąc pod uwagę interes wszystkich narodów wchodzących w skład Wielkiej Brytanii". - Pracowaliśmy bardzo blisko z lokalnymi administracjami - słuchając ich propozycji i uznając wiele obszarów, gdzie możemy się porozumieć, takich jak prawa pracownicze, status obywateli Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii oraz kwestie dotyczące zagrożeń związanych z przestępczością i terroryzmem - dodał.

 

Rozpoczęła się kampania

 

Wniosek o referendum będzie oparty na zapisach ustawy o ustroju Szkocji (Scotland Act). Procedura musi zostać rozpoczęta przez lokalny szkocki parlament w Holyrood, w którym Szkocka Partia Narodowa i Szkocka Partia Zielonych mają razem większość, a następnie poparta przez obie izby parlamentu w Westminsterze, który z prawnego punktu widzenia miałby jednak prawo weta.

 

Jeszcze w trakcie przemówienia Sturgeon uruchomiono stronę internetową www.ref.scot, która zbiera poparcie dla drugiego referendum w mediach społecznościowych oraz zawiera podstawowe informacje o planowanym drugim głosowaniu.

 

Według najnowszych sondaży poparcie dla niepodległości waha się na poziomie 48-50 procent.

 

Podczas pierwszego referendum niepodległościowego w 2014 roku 55 proc. wyborców zagłosowało za pozostaniem w Wielkiej Brytanii, a 45 proc. wybrało niepodległość.

 

PAP, bbc.co.uk, polsatnews.pl

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze