"Wizyta minister Fatmy Betul Sayan Kaya była nieodpowiedzialna. Kontaktując się z władzami tureckimi wielokrotnie dawaliśmy do zrozumienia, że pani Kaya nie byłaby mile widziana w Holandii... Jednak zdecydowała się ona udać się w tę podróż" - głosi komunikat rządu holenderskiego.

 

"Niepożądana cudzoziemka"

 

Turecka minister przybyła do Rotterdamu z Duesseldorfu, w Niemczech, samochodem w sobotę wieczorem. Miała tam wziąć udział w wiecu z zamieszkałymi w Holandii Turkami, w ramach kampanii przed kwietniowym referendum konstytucyjnym w Turcji.

 

Policja holenderska uniemożliwiła jej jednak wejście do konsulatu tureckiego w Rotterdamie. Po kilku godzinach bezowocnych negocjacji została uznana za "niepożądaną cudzoziemkę" i odstawiona do granicy z Niemcami.

 

Komunikat podkreśla, że decyzję w sprawie wydalenia i sposobu jego przeprowadzenia podjął premier Holandii Mark Rutte wraz z ministrem spraw zagranicznych Albertem Koendersem.

 

Protest w Rotterdamie

 

Po wydaleniu minister konna policja w Rotterdamie dokonała szarży na demonstrantów, którzy w pobliżu konsulatu Turcji protestowali przeciwko postępowaniu władz holenderskich i wyrażali poparcie dla prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.

 

Demonstranci obrzucali policjantów butelkami i atakowali policyjne radiowozy, ale po policyjnej szarży rozproszyli się. Nie jest jasne czy były ofiary lub aresztowania.

 

"Wydarzenia wymykają się spod kontroli"

 

Kryzys w stosunkach między Holandią i Turcją pogłębia się. Jak informuje Associated Press, szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu rozmawiał telefonicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem (byłym holenderskim politykiem), którego wezwał aby położył kres "niegodnemu traktowaniu" tureckich ministrów.

 

W wywiadzie dla telewizji A Haber Cavusoglu powiedział, że ostrzegł Timmermansa, iż "wydarzenia wymykają się spod kontroli". Podkreślił, że Turcja nie chce podsycać napięcia, ale Ankara podejmie "wszystkie niezbędne kroki" przeciwko Holandii. Według tureckiego MSZ Cavusoglu rozmawiał też z szefową polityki zagranicznej UE Federicą Mogherini.

 

W innym wywiadzie, dla państwowej telewizji TRT, Cavusoglu oskarżył kraje europejskie o to, że przeszkadzają w kampanii głosowania na "tak" przed planowanym referendum w Turcji bowiem obawiają się "powstania stabilnej, wolnej i niezależnej Turcji".

 

Szef tureckiego MSZ nie mógł wylądować w Holandii

 

Incydenty dodatkowo pogorszyły stosunki między obu krajami i tak napięte po tym jak Holandia, powołując się na względy porządku publicznego i bezpieczeństwa, odmówiła zgody na lądowanie w Rotterdamie samolotu z Cavusoglu na pokładzie. Miał on również wziąć udział w wiecu z zamieszkałymi w Holandii Turkami.

 

Według holenderskich mediów ok. 240 tys. Turków mieszkających w Holandii jest uprawnionych do głosowania w referendum. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż w Holandii trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się w środę.

 

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan nazwał wcześniej Holandię krajem "niedobitków nazizmu i faszystów" a wicepremier Numan Kurtmulus określił postępowanie władz holenderskich jako "bezwstydne i grubiańskie" oraz "skierowane przeciwko całej Turcji".

 

PAP