To wyrok drugiej instancji, jest już prawomocny. Sąd nie uwzględnił apelacji obrony, która chciała kary roku więzienia i utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego.

 

Oskarżony w tej sprawie mężczyzna przez prawie dwa lata wynajmował i udostępniał mieszkania kobietom uprawiającym prostytucję, publikował ogłoszenia o ich usługach w prasie i internecie. Brał za to połowę zarobionych przez nie pieniędzy; w okresie od października 2012 roku do lipca 2014 roku zarobił w ten sposób blisko 71,5 tys. zł.

 

Został zatrzymany, gdy policja trafiła na ślady jego działalności sutenerskiej. W postępowaniu przygotowawczym przyznał się; chciał dobrowolnie poddać się karze roku więzienia, na co nie zgodziła się jednak prokuratura.

 

Po procesie Sąd Rejonowy w Białymstoku uznał, iż właściwa kara, to 2 lata i 3 miesiące więzienia.

 

Obrona: kara rażąco surowa

 

Obrona złożyła apelację, uznała bowiem karę za "rażąco surową". Uzasadniała, iż oskarżony przyznał się, nie utrudniał postępowania i chciał się karze poddać sam. Prokuratura chciała utrzymania wyroku i oddalenia apelacji obrony.

 

Sąd okręgowy uwzględnił stanowisko prokuratury. W uzasadnieniu zwrócił uwagę na ciąg okoliczności obciążających, wśród których wymienił wcześniejszą karalność skazanego, ale także np. fakt, iż w czasie prowadzenia procederu w Białymstoku, a także gdy już w tym mieście trwało śledztwo, sutener podobną działalność prowadził także we Wrocławiu.

 

Sąd: sutenerstwo było stałym źródłem dochodu

 

Oskarżony miał pełną świadomość naganności swych działań, a mimo tego wciąż je kontynuował - uzasadniał sąd. Przypomniał, iż sutenerstwo było dla oskarżonego stałym źródłem dochodu; sąd uznał je za jedno z poważniejszych przestępstw przeciwko wolności seksualnej i wolności człowieka.

 

W takiej sytuacji ocenił, że 2 lata i 3 miesiące więzienia "to nie jest kara nadzwyczaj surowa".

 

PAP