"Radio ZET" dotarło do dokumentów, z których wynika że niektórzy członkowie zarządu wiedzieli o nieprawidłowościach zgłaszanych przez audytorów już pod koniec czerwca 2016 r. Wiedzieć o nich miał również co najmniej jeden podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

 

Mimo to spółka Sensus Group, z którą zawarto umowę, dalej szkoliła kolejarzy. Minister Adamczyk dopiero 5 lipca zawiadomił CBA. Te wystąpiło do PKP o dokumenty a dopiero po 3 tygodniach.

 

Firma formalnie nie istniała

 

Według informacji "Radia ZET", już 27 czerwca powstała zewnętrzna opinia prawna, która mówiła o tym, że umowa z Sensus Group nie zabezpiecza podstawowych interesów PKP.

 

Firma nawet formalnie nie istniała, kiedy podpisywano z nią umowę. Według autorów opinii nie było uzasadnienia do wskazania tej właśnie firmy bez przetargu.

 

Dziennikarze dotarli również do ustaleń wewnętrznych audytorów PKP. W dokumencie z 30 czerwca stwierdzili oni, że spółka która zawarła umowę z PKP nie posiadała zweryfikowanej identyfikacji podatkowej. Wyliczyli, że PKP mogła stracić 287 tys. zł. Spółka Sensor Group kupiła dla kolei wyposażenie: 80 latarek, 16 luster do kontroli pojazdów, 82 ręczne detektory metali, 32 kamizelki taktyczne.

 

Za wszystko PKP zapłaciła 380 tys. zł, choć audytorzy wyliczyli, że według cen rynkowy sprzęt warty był 92 tys. zł. Zastępca Dyrektora Biura Audytu, który sporządził sprawozdanie z tej kontroli został później zwolniony z PKP. 

 

Zarzuty niegospodarności

 

Ujawnione przez "Radio ZET" informacje, to najwyraźniej tylko część nieprawidłowości związanych z umową z Sensus Group.  Tydzień temu Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty niegospodarności wszystkim członkom zarządu PKP. Śledztwo dotyczy wyłudzenia na szkodę PKP mienia wielkiej wartości, w wysokości 1,9 mln zł.

 

"Radio Zet"