"Putinowskie imperium winne niszczeniu polskich pomników". Tak mówi wicepremier Ukrainy

Świat
"Putinowskie imperium winne niszczeniu polskich pomników". Tak mówi wicepremier Ukrainy
wikipedia.org/CC SA 3.0/Stako/
Pomnik w Hucie Pieniackiej.

- Za zniszczenie polskiego pomnika w Hucie Pieniackiej oraz cmentarza ofiar NKWD w Bykowni odpowiada imperium putinowskie - powiedziała wicepremier Ukrainy Wiaczesław Kyryłenko. Jak ocenił, by w przyszłości uniknąć podobnych "prowokacji strony trzeciej", należałoby wdrożyć monitoring miejsc pamięci.

 Na początku roku na zachodniej Ukrainie we wsi Huta Pieniacka zniszczony został pomnik Polaków zamordowanych w 1944 roku. Wysadzono krzyż i pojawiła się na tablicy flaga UPA.

 

Część polityków uważa, że zniszczenie pomnika, jak również ostatnie wydarzenia - powieszenie na parkanie ambasady RP w Kijowie portretu przywódcy ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery oraz wymazanie czerwoną farbą polskiej i ukraińskiej części cmentarza ofiar NKWD w Bykowni - to prowokacje rosyjskie, które mają poróżnić Polaków i Ukraińców.

 

Wiaczesław Kyryłenko stwierdził, że strona ukraińska odbiera te wydarzenia jako "prowokację strony trzeciej".

 

- Pogorszenie relacji pomiędzy Polakami i Ukraińcami nie jest korzystne ani dla Ukraińców, ani dla Polaków. Jest korzystne dla tych, którzy zawsze byli przeciwnikiem niepodległości i Polski, i Ukrainy, a przeciwko byli rosyjscy imperialiści, którzy teraz mają kolejne imperium - putinowskie. Oni chcą zniewolić wszystkie narody, nad którymi kiedyś mieli kontrolę – argumentował.


- Myślę, że to było zrobione ich rękami. Jestem o tym przekonany. Tak samo w Polsce, jak i na Ukrainie też były podobne prowokacje. Ukraina ze swojej strony dołoży wszelkich starań, by organy ścigania zbadały wszelkie podobne prowokacje, tak, by się nie mogły powtórzyć. W Hucie Pieniackiej kilka dni temu odnowiono pomnik. Myślimy, że współdziałanie władz polskich i ukraińskich, by zapobiegać podobnym prowokacjom i aktom wandalizmu powinno zostać zintensyfikowane - dodał


Potrzebny monitoring

 

Zdaniem ukraińskiego wicepremiera aby w przyszłości uniknąć podobnych "prowokacji strony trzeciej", należałoby wdrożyć monitoring miejsc pamięci.

 

- Odpowiednie organy władzy Ukrainy i Polski powinny wspólnie realizować monitoring miejsc pamięci Polaków na Ukrainie i Ukraińców w Polsce. Zarówno tych znanych, jak chociażby wspomniany Cmentarz Orląt we Lwowie, który jest chroniony, jak i pojedynczych mogił, pochówków pojedynczych bojowników, którzy walczyli o niepodległość swoich krajów. Gdy wypracujemy taki wspólny mechanizm, wszystkie prowokacje sił trzecich będą po prostu niemożliwe - ocenił Kyryłenko.

 

Ukraiński wicepremier stwierdził też, że „pamięć historyczna powinna się opierać po pierwsze na faktach i nad tym pracują historycy z obu stron”.

 

- Najtragiczniejsze momenty wspólnej historii powinny być bardzo rzetelnie przebadane, a później powinno być ogłoszone wspólne stanowisko. Do tego czasu najlepiej, gdyby obie strony wstrzymały się z ostrymi politycznymi deklaracjami, bo one działają przeciwko narodom polskiemu i ukraińskiemu - podkreślił.

 

PAP, polsatnews.pl

ptw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze