Jak ustalił "Super Express", Misiewicz w poniedziałek wrócił do pracy. O swoim powrocie poinformował współpracowników już w piątek. Nie będzie już jednak pełnił funkcji rzecznika ministerstwa.

 

Szef gabinetu politycznego

 

Bartłomiej Misiewicz pozostanie jedynie na stanowisku szefa gabinetu politycznego.

 

Napisaliśmy w tej sprawie do MON, czekamy na odpowiedź.


"Sąd utrzymał decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa ws. przekroczenia uprawnień żołnierzy Żandarmerii Wojskowej, asystujących w działaniach prowadzonych wobec Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu Wojskowego NATO przez Bartłomieja Misiewicza, pełnomocnika MON ds. Centrum" - podało MON w środę w komunikacie.

 

Urlop po imprezie w Białymstoku


O urlopie Misiewicza MON poinformował 4 lutego. Około dwa tygodnie wcześniej media donosiły o imprezie w Białymstoku, w której uczestniczył rzecznik ministerstwa. Misiewicz miał przyjechać na nią służbową limuzyną i proponować pracę tym, którzy go rozpoznali.


Nazwisko Misiewicza zniknęło także wtedy z zakładki "Gabinet Polityczny" w Biuletynie Informacji Publicznej MON oraz z zakładki "dla mediów" na stronach ministerstwa. W obowiązkach rzecznika zastępował go Krzysztof Łączyński.

 

Mail do Bartłomieja Misiewicza widnieje wciąż jednak w zakładce "dla mediów" na stronie internetowej Kancelarii Premiera.

 

Kontrowersje wokół 26-letniego rzecznika wywołały także honory oddawane mu przez oficerów.

 

se.pl, polsatnews.pl