Były premier ocenił, jest już "za późno" dla niego, by "zgromadzić (wyborców - red.) wokół jednoczącego projektu". - Dla mnie jest za późno, ale z pewnością nie jest za późno dla Francji - podkreślił.

 

Kandydat Republikanów Fillon oskarżany jest o fikcyjne zatrudnianie żony i dzieci za publiczne pieniądze, za co grożą mu formalne zarzuty karne. W związku ze skandalem wiele osobistości w jego partii mniej lub bardziej otwarcie opowiedziało się za tym, by jako kandydat partii w zaplanowanych na przełom kwietnia i maja wyborach zastąpił go Juppe. W niedzielę Fillon odmówił poddania się naciskom partii, by zrezygnować z kandydowania.

 

"Doprowadził do politycznego impasu"

 

Na poniedziałkowej konferencji prasowej Juppe skrytykował Fillona, oceniając, że "wszczęcie dochodzenia w jego sprawie oraz jego sposób obrony polegający na oskarżaniu o spisek (...) doprowadziły go do politycznego impasu".

 

Według opublikowanego w poniedziałek sondażu dla "Le Figaro" poparcie dla Fillona spadło prawie do poziomu jego socjalistycznego konkurenta Benoit Hamona, od początku uważanego za outsidera. Z tego samego badania wynika, że Juppe przeszedłby do drugiej tury wyborów prezydenckich.

 

Komentatorzy wskazują, że problemy na francuskiej centroprawicy spowodują przede wszystkim odejście wyborców do kandydatki skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen.

 

PAP