Siemoniak: ktokolwiek powie coś złego o PiS, natychmiast podlega maszynce kłamstwa i pogardy

Polska

- To jest takie działanie PiS-u, które podważa każdą instytucję w państwie, w zależności od potrzeb. PiS tworzy taką sytuację, w której nie ma żadnych instytucji do których można byłoby się odwołać. To bardzo zła praktyka, bo ona też zastrasza na przyszłość. Kto się teraz odważy krytykować PiS, jeśli zaraz można mu zarzucić jakieś nieprawidłowości? - pytał w Polsat News Tomasz Siemoniak z PO.

Grupa parlamentarzystów PiS wystąpiła do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie zgodności przepisów, na podstawie których została powołana na funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf.

 

Posłowie PiS uważają, że "istnieją poważne wątpliwości co do ich zgodności z konstytucją". Chodzi m.in. o to, że według nich prezes SN powinna być wybrana na mocy ustawy, a nie na mocy regulaminu Sądu Najwyższego.

 

"Jest trudnym przeciwnikiem dla PiS-u"

 

- Wymyślono to pewnie kilka dni temu. To jest sytuacja, którą można było przewidzieć. Kiedy sędzia skrytykowała w wywiadzie obóz rządzący, trzeba było tylko poczekać aż coś się na nią znajdzie - powiedział Tomasz Siemoniak.

 

- Prezes Gersdorf apeluje do sędziów, żeby byli niezależni. Aby kierowali się własną wiedzą prawną i doświadczeniem, więc jest wyjątkowo trudnym przeciwnikiem dla PiS-u - stwierdził Siemoniak. - Stąd właśnie to całe działanie. Ale grubość nici w tym przypadku użytej jest zatrważająca - dodał były minister obrony w rządzie PO.

 

- Kilkanaście lat tak wybierano prezesów i nigdy nikt tego nie podważał. Teraz nagle, tydzień po wywiadzie i krótko przed sprawą sędzi Przyłębskiej, nagle pojawia się taki wniosek i ogromna propaganda, która temu towarzyszy - wyjaśnił poseł PO.

 

Siemoniak zwrócił również uwagę na nagłośnione niedawno przypadki łamania prawa przez sędziów.

 

- To są bardzo bulwersujące przypadki, ale one miały stworzyć wrażenie, że chory jest cały wymiar sprawiedliwości, a zwłaszcza sędziowie. Teraz jeszcze okazuje się, że na czele tego całego układu stoi źle wybrana prezes Sądu Najwyższego. Podobnie zachowywano się wobec Rzeplińskiego, Bodnara czy gen. Różańskiego, który udzielił wywiadu i nagle okazuje się złym generałem Różańskim. Ktokolwiek powie coś złego o PiS, czy skrytykuje ich działania, natychmiast podlega takiej maszynce kłamstwa i pogardy - zauważył Siemoniak.

 

- Nie ma tutaj cienia dobrej intencji i troski o jakość prawa, tylko jest to ewidentny atak polityczny - podsumował polityk Platformy.

 

"Albo IPN się myli, albo myli się MSZ"

 

Według niektórych mediów ambasador w Berlinie, a prywatnie mąż sędzi Julii Przyłębskiej, która jest szefową Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Przyłębski miał być tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL. Platforma Obywatelska domaga się od premier Beaty Szydło wyjaśnień i zajęcia stanowiska w tej sprawie.

 

- Oczekujemy natychmiastowego wyjaśnienia sprawy. Chcemy albo dymisji pana ambasadora, albo stwierdzenia, że sprawdzono i wszystko jest w porządku - powiedział Siemoniak.

 

MSZ twierdzi jednak, że nie posiada informacji jakoby IPN podważył prawdziwość oświadczenia ambasadora, w którym ten zaprzeczył swojej współpracy z SB. Resort zapewnia również, że dyplomata kilkukrotnie przechodził procedurę sprawdzającą.

 

- Coś tu się zatem nie zgadza. Albo IPN się myli, albo myli się MSZ. Niech rozstrzygnie to premier, niech rozstrzygnie to prezydent, który przecież mianuje ambasadorów - uważa Siemoniak.

 

Były minister obrony przypomniał również, że w wielu podobnych przypadkach PiS nie czekał na ekspertyzy, tylko od razu oskarżał kogoś o współpracę, na podstawie tego co było w archiwach IPN. Teraz według niego sytuacja jest podobna. Jednak nie robi się z tym nic bo to dotyczy "swojego". - To świadczy o hipokryzji, my tej sprawy tak nie zostawimy - zapowiedział.

 

"Absurdalna intryga przeciwko Tuskowi"

 

Na koniec Tomasz Siemoniak skomentował poniedziałkowe doniesienia dziennika "Financial Times", który napisał, że polska premier sonduje wśród przedstawicieli krajów UE poparcie dla kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego, jako ewentualnego następcy Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej. 

 

- My oceniamy to działanie jako absurdalną intrygę przeciw Donaldowi Tuskowi - powiedział Siemoniak. - Wszyscy w Europie uważają, że jest to żenujące - dodał. Według niego nie należy wykonywać żadnych nerwowych ruchów. - Każde działanie przeciwko Saryuszowi, czy za Saryuszem byłoby realizowaniem scenariusza, który ktoś tam w PiS-ie wymyślił - powiedział polityk Platformy.

 

Polsat News

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze