W nocy przez polskie wybrzeże przemknął głęboki niż o imieniu Tomasz. W jego centrum ciśnienie spadło do 980 hPa. W tym samym czasie w Bieszczadach ciśnienie było o 17 hPa wyższe. Różnica w ciśnieniu na niedużym obszarze spowodowała gwałtowne nasilenie się wiatru, które dodatkowo wspomagane przez konwekcję, utworzyło linie szkwałowe.

 

Wiatr w porywach wiał 151 km/h


Podczas nich przechodzenia pojawiły się nie tylko niszczycielskie podmuchy wiatru, lecz również obfite opady, a nawet burze. W Krakowie około godziny 5:30 porywy osiągały 105 km/h i była to największa prędkość wiatru odnotowana na nizinach. Wichura zerwała dach z kamienicy przy ul Dietla, który upadając zerwał trakcję tramwajową.


Jeszcze mocniej wiało wysoko w górach, gdzie na szczycie Kasprowego Wierchu w Tatrach porywy dochodziły do 151 km/h, a na Śnieżce w Karkonoszach średnia prędkość wiatru sięgała 115 km/h.

 

Opady deszczu zastąpią opady śniegu


Po przejściu niżu temperatura systematycznie będzie spadać. Do godzin wieczornych w południowej połowie kraju utrzyma się bardzo silny wiatr. Na pozostałym obszarze zacznie słabnąć.


Opady deszczu od województw północnych w kierunku południowym będą z biegiem godzin i wraz ze spadkiem temperatury przechodzić w deszcz ze śniegiem i sam śnieg. Sytuacja na drogach może się znacząco pogorszyć, dlatego kierowców prosimy o ostrożność.


W nocy z piątku na sobotę w całym kraju temperatura spadnie lekko poniżej zera i mogą się miejscami pojawiać opady śnieg, a to oznacza, że krajobrazy będą się miejscami zabielać. Śnieg nie utrzyma się długo, bo za dnia znów będzie na plusie i to dość znacznie, bo na zachodzie nawet powyżej 5 stopni.

 

Sporo deszczu, mniej wiatru


Od wiatru odpoczywać będziemy do niedzieli, jednak wtedy tak mocno, jak ostatnio, wiać już nie powinno. Nadal jednak mogą się pojawiać obfite opady, w nocy głównie śniegu, a za dnia deszczu i deszczu ze śniegiem. W sobotę możemy liczyć na sporo pogodnego nieba, a opady pojawią się tylko na wschodzie.


twojapogoda.pl, polsatnews.pl