W środę holenderska policja poinformowała, że pod zarzutem ujawnienia poufnych informacji zatrzymała członka służb DBB, odpowiedzialnych za ochronę najważniejszych osób w kraju, z grupy ochraniającej Wildersa.

 

Lider PVV na Twitterze określił te informacje jako "niezwykle niepokojące" i podkreślił, że do czasu wyjaśnienia sprawy jego ugrupowanie "zawiesza publiczną działalność".

 

Rozmiar tego przecieku oraz kwestia, czy miał on wpływ na ścisłe bezpieczeństwo kordonu, który przez cały czas ochrania Wildersa, nie jest na razie jasny. W sprawie prowadzone jest śledztwo.

 

Wielokrotnie grożono mu śmiercią

 

Jak przekazała policja, funkcjonariusz DBB został zatrzymany w poniedziałek pod zarzutem "dzielenia się prywatnie tajnymi informacjami policji". Formalnie nie sprecyzowano, o jakie informacje chodzi. Według holenderskich mediów podejrzany to funkcjonariusz policji marokańskiego pochodzenia, który przekazał informacje holendersko-marokańskiej organizacji przestępczej.


Wilders od ponad dziesięciu lat korzysta z 24-godzinnej ochrony; w związku z tym, że wielokrotnie grożono mu śmiercią, mieszka w anonimowych bezpiecznych miejscach.

 

W sobotę Wilders rozpoczął kampanię wyborczą PVV, zapowiadając "deislamizację Holandii", wyrzucenie z kraju "marokańskich szumowin" i "przywrócenie Holandii Holendrom". Wilders oskarżył obywateli Holandii marokańskiego pochodzenia o "wywołanie poczucia zagrożenia" na ulicach holenderskich miast i obiecał położyć kres imigracji z krajów muzułmańskich.

 

Wybory parlamentarne w Holandii odbędą się 15 marca. Sondaże dają PVV pierwsze miejsce w wyborach.

 

PAP, polsatnews.pl