Proces w tej sprawie rozpoczął się we wtorek i tego dnia dobiegł końca. Oskarżonemu groziła kara do 3 lat więzienia. Prokuratura domagała się dla podsądnego 6 miesięcy więzienia bez zawieszenia, a oskarżyciel posiłkowy - jedna z fundacji obrońców praw zwierząt - kary 2 lat więzienia. Obrona wnosiła o łagodny wyrok w zawieszeniu.

 

Sąd skazał go na karę 6 miesięcy więzienia i dodatkowo nakazał zapłatę 2 tys. zł nawiązki na rzecz łódzkiego schroniska dla zwierząt. Żądaną przez oskarżyciela posiłkowego karę 2 lat sąd uznał za zbyt surową i podkreślił, że kara nie może być zemstą.

 

"Tylko kara bez zawieszenia będzie adekwatna do czynu"

 

"Wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Tylko kara bez zawieszenia będzie adekwatna do popełnionego czynu i wyrządzonej szkody" - uznał sąd.

 

Do zdarzenia doszło w listopadzie zeszłego roku na jednym z łódzkich osiedli. Dwaj mężczyźni usłyszeli skowyt psa i odnaleźli miejsce, z którego dochodził. Okazało się, że zwierzę (suka przypominająca owczarka niemieckiego) była zawinięta w worek i zakopana.

 

Pies został odwieziony przez strażników miejskich z Animal Patrolu do gabinetu weterynaryjnego w łódzkim schronisku. Ustalono, że zwierzę było zaniedbane i że przed zakopaniem ktoś uderzył je tępym przedmiotem w głowę. Stwierdzono również obrażenia, które mogły powstać w wyniku znęcania się nad psem. Według weterynarza w chwili zakopywania pies był nieprzytomny.

 

Mimo kilkunastodniowych starań lekarzy weterynarii suka nie wróciła do zdrowia; była osłabiona, nie chciała jeść, nie mogła się podnieść. Zasnęła i nie obudziła się.

 

Tłumaczył, że nie ma warunków do posiadania psa

 

Po kilku dniach poszukiwań zatrzymano właściciela psa. W rozmowie z policjantami twierdził, że przeprowadził się z domku jednorodzinnego do bloków i nie ma warunków do posiadania psa - dlatego postanowił się go pozbyć. Przyznał, że uderzył psa w głowę szpadlem, a następnie zostawił go w wykopanym dole myśląc, że zwierzę nie żyje. Usłyszał zarzut usiłowania uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem.

 

Wtorkowe orzeczenie sądu jest nieprawomocne. Można się od niego odwołać do sądu II instancji.

 

Przed budynkiem sądu odbyła się pikieta obrońców praw zwierząt.

 

PAP