- Trzeba (...) dobitnie stwierdzić, iż nawet zajechanie drogi przez innego uczestnika ruchu drogowego w żadnym wypadku nie może ani usprawiedliwiać, ani tłumaczyć tak agresywnego zachowania się, jak zachowanie oskarżonego w niniejszej sprawie, który po interwencji innych kierujących, zaprzestając bicia pokrzywdzonego, po prostu oświadczył, że "szmaciarz zajechał mu drogę" - uzasadniła wyrok sędzia Alina Siatecka Sądu Okręgowego w Poznaniu.

 

Sąd podtrzymał także nakaz wypłacenia pokrzywdzonemu 8 tys. zł nawiązki.

 

Obrona przekonywała, że leczenie mogło być krótsze

 

W sierpniu 2016 r. sąd niższej instancji skazał Huberta Ż. na karę ośmiu miesięcy więzienia, ale jego obrońca odwołał się od wyroku.

 

Przekonywał, że sąd źle zakwalifikował tamte wydarzenia. Jak twierdził na jednej z ostatnich rozpraw, jego klienta skazano bowiem za spowodowanie obrażeń, które wymagały leczenia dłuższego niż tydzień.

 

Obrońca uważał, że obrażenia aż tak poważne nie były i nie wymagały tak długiego leczenia. Jako dowód przedstawił opinię lekarską. Chciał w ten sposób dowieść, że leczenie było krótsze, a to by oznaczało, że w tej sprawie powinien toczyć się proces cywilny a nie karny. Jeśli sąd podzieliłby argumenty obrony, sprawa uległaby przedawnieniu.

 

Był już karany

 

Sąd jednak nie zgodził się z tą argumentacją i uznał, że kierowca jest winny pobicia, a obrażenia Duńczyka wymagały leczenia powyżej siedmiu dni. Podwyższył także wyrok z ośmiu miesięcy do roku bezwzględnego więzienia. Wyrok jest prawomocny.   


Po zatrzymaniu Hubert Ż. przyznał się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze więzienia w zawieszeniu.

 

Nie zgodziła się na to prokuratura, argumentując, że mężczyzna dokonał czynu chuligańskiego, a do tego w przeszłości był karany za rozboje.

 

Polsat News