Dodał, że działania systemowe rząd już rozpoczął, natomiast samorząd musi mieć odpowiednie instrumenty stworzone przez państwo.

 

Szyszko wyjaśnił, że obecnie są przygotowywane dwa rozporządzenia w tym zakresie. - Jedno odnośnie jakości paliwa, by (..) było czyste, dobre. (...). Takie rozporządzenie przygotowuje w tej chwili minister energii. Natomiast drugie rozporządzenie dotyczy jakości kotłów (efektywność spalania – red.) - wyjaśnił.

 

Szyszko zwrócił uwagę, że dobre paliwo kosztuje, a ludzie są biedni i "nie kupią węgla polskiego, który kosztuje 800 zł". Powiedział, że jedną z możliwości rozwiązania tej kwestii jest dopłata do opału, co jest pewnym "działaniem systemowym". Minister przypomniał jednak o podpisanych przez poprzedników kontraktach, m.in. na import nienajlepszej jakości węgla z Ukrainy, "który kosztuje 300-400 zł i ludzie go kupują, bo są biedni".

 

"Nie możemy opodatkować kogoś, kto naprawdę bardzo mało zarabia"


Odniósł się też do kwestii związanych z termomodernizacją, które miałyby poprawić energooszczędność mieszkań i zakładów pracy. - Ale znowu żyjemy w różnych warunkach, są małe miejscowości, są ludzie, którzy mają stare domy. Możemy im wprowadzić nawet energetycznie dobry węgiel i dobry piec. Natomiast zużycie i tak będzie duże, bo ten dom jest (...) nieszczelny - ocenił Szyszko.

 

Pytany o to, czy jesteśmy lepiej przygotowani do walki z ewentualnymi zagrożeniami powodziowymi, powiedział, że są opracowane "wszelkie plany zarządzania kryzysem powodziowym, jak również zarządzania układem zlewniowym", są też przygotowane "niezwykle skomplikowane prawo wodne". Dodał, że rząd szuka różnych możliwości oszczędności działania, "żeby prawo wodne powstało, żeby zaczęło być samofinansujące się. Z drugiej strony rząd zdaje sobie sprawę, że społeczeństwo jest biedne, nie możemy opodatkować kogoś, kto naprawdę bardzo mało zarabia" - zakończył.

 

"PE zapomniał o tym, co wynegocjowano w Paryżu"

 

- Parlament Europejski zapomniał o tym, co wynegocjowano w Paryżu. A w Paryżu wynegocjowano nowe porozumienie, które ma obowiązywać albo już obowiązuje, bo zostało wprowadzone w życie, że mamy dokonać redukcji koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze jak najszybciej, jak najtaniej, jak najbardziej skutecznie, wykorzystując do tego z jednej strony redukcję emisji, a z drugiej strony pochłanianie przez (...) naturalne zbiorniki (...) dwutlenku węgla - powiedział Szyszko.

 

Według ministra Unia Europejska i Parlament Europejski "ciągle żyje w tzw. pakiecie energetyczno-klimatycznym" i interesuje się jedynie dokonaniem jak najszybciej redukcji emisji w sześciu działach produkcji. - W zakresie produkcji ciepła, produkcji energii elektrycznej, szkła, papieru, cementu i stali. I to poprzez podwyższanie cen emisji jednej tony dwutlenku węgla. Czyli jak najdrożej, ale tylko i wyłącznie w sześciu działach produkcji - wyjaśnił.

 

"Coraz mnie emitujemy i cały CO2 pochłaniamy"

 

Dostosowanie wszystkich sektorów polskiego przemysłu do owych wyśrubowanych norm wiązałoby się z ogromnymi kosztami.

 

Szyszko ocenił, że jest to niezgodnie z prawem, niezgodne z Porozumieniem Paryskim. - Na razie jest to Parlament Europejski, jest to jedna ze stron. Teraz będzie się tym zajmować Rada Ministrów Środowiska, w której będę uczestniczył w końcu lutego. Będziemy tam starali się przedstawić racjonalne przesłanki ku temu, żeby normalnie podejść do spraw związanych z redukcją emisji i ze zmniejszaniem koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze, zgodnie z Porozumieniem Paryskim - wyjaśnił.

 

Minister podkreślił, że jest ekologiem i Polska zgodnie z Porozumieniem Paryskim dąży do neutralności klimatycznej. - Tyle, ile emitujemy, pochłaniamy również poprzez żywe zespoły przyrodnicze - wyjaśnił i dodał, że "dążymy do neutralności (...) coraz mniej emitujemy dwutlenku węgla i cały CO2 pochłaniamy, żeby chronić bioróżnorodność, regenerować lasy, regenerować całe układy przyrodnicze, żeby była lepsza woda, lepsze powietrze, chronić bioróżnorodność".

 

PAP