- Minister (Błaszczak - red.) sprawuje konstytucyjną odpowiedzialność za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. I nie może się od tego uchylać - powiedział Tyszkiewicz

 

"Tworzenie PiSpasów"

 

- Zaczęło się rok temu od wypadku prezydenta. Widać wyraźnie, że nie przestrzega się procedur i nie wyjaśnia się zdarzeń, które miały miejsce. Przez rok pisowskiej prokuraturze nie udało się przedstawić żadnego raportu ze śledztwa ws. wypadku Andrzeja Dudy. Jeżeli nie potrafi się opinii publicznej pokazać, co się stało, co zawiodło, to jak możemy mówić o wyciąganiu wniosków na przyszłość - mówił poseł PO.

 

Dodał też, że "mamy do czynienia z jakąś nową tradycją".  - Tworzenia sobie przez rządzących "PiSpasów", specjalnych uprawnień na drodze do tego, by poruszać się wbrew zasadom drogowym wbrew regułom bezpieczeństwa - ocenił.

 

Nawiązał też do zarzutu spowodowania wypadku dla 21-letniego kierowcy seicento.

 

- Z jednej strony przez rok nie można wyjaśnić kwestii opony w samochodzie prezydenckim, a (a z drugiej - red.) w ciągu kilku godzin wskazuje się już 21-letniego chłopaka jako winnego wypadku z udziałem pani premier. To jest niepoważne - powiedział.

 

"Niech policja pokaże dane z rejestratorów z limuzyny"

 

Tyszkiewicz podkreślił, że opozycja domaga się ujawnienia danych z rejestratora prędkości. Jak przypomniał wszystkie rządowe limuzyny takie rejestratory posiadają.

 

- Limuzyny, zarówno prezydencka, zarówno ministra Macierewicza, jak i pani premier mają rejestratory. Dlaczego policja nie podaje informacji, z jaką prędkością jechali według rejestratorów - dopytywał.

 

- Policja mówi, że było to 50-60 km/godz., ale na podstawie czego? Bo wiemy, według świadków, że z lotniska Balice do Oświęcimia dojechała w pół godziny. W terenie zabudowanym musiała jechać znacznie szybciej, ale możemy to sprawdzić, niech pokaże (dane z rejestratorów- red.) - powiedział Tyszkiewicz.

 

"To wygląda trochę dwuznacznie "

 

- Przez osiem lat, gdy rzadzila PO, wypadków z udziałem BOR było na ogół 20 do 30 rocznie. Nie były nagłaśniane. Może władza nie chciała się do tego przyznawać, może media jakiś większy parasol ochronny roztaczały - podkreślał z kolei Jarosław Sellin z PiS.

 

Dodał także, że z każdego wypadku, o których jest mowa (prezydenta Dudy, Antoniego Macierewicza Beaty Szydło - red.), "trzeba wyciągać wnioski".

 

- Ja bym się nie gorączkował. Każdy z  tych przypadków, który jest teraz omawiany, miał zupełnie inne przyczyny. Z każdego trzeba wyciągać wnioski. I ministrowie odpowiedzialni takie wnioski wyciągają - zapewniał.

 

Mówiąc o kierowcy seicento, powiedział, że przyznał się on, iż "popełnił błąd w czasie tej kolizji drogowej". - Natomiast dziwi mnie trochę, że natychmiast ruszają politycy opozycji tam na miejsce i próbują skłaniać czy namawiać do zmiany tych zeznań przez uczestnika tej kolizji. To wygląda trochę dwuznacznie - mówił.

 

"Ciągłe sprzątanie, ciągłe czystki"

 

- To jest taki symboliczny obraz państwa PiS. Mamy już do czynienia z drugim szefem BOR. Jeden sprzątał po poprzednikach. Teraz ten sprząta już po nowomianowanym generale. Ciągłe sprzątanie, ciągłe czystki - komentował z kolei Marek Sawicki z PSL.

 

Powiedział też, że obecnie "nie dobiera się ochrony ze względu na doświadczenie, na przygotowanie, tylko ze względu na dawne koneksje, przyzwyczajenie".

 

- Tam w ogóle nie ma procedur - stwierdził. - Kuriozalne, że minister Błaszczak na konferencji przez godzinę udowadniał, że przyczyna tego wypadku leży po stronie opozycji - podsumował polityk PSL.

 

"Komentowanie w okropny sposób"

 

Małgorzata Sadurska, szefowa Kancelarii Prezydenta, podkreślała, że teraz najważniejsze jest, aby całą sprawę wyjaśnić.  Dodała, że najbardziej zmartwiło ją, że po wypadku znalazły się osoby, które "w okropny sposób zaczęły komentować ten wypadek".  

 

- Zamiast cieszyć się, że pani premier się nic nie stało - stwierdziła. Pytana, czy prezydent rozmawiał z premier po wypadku, odpowiedziała, że się z nią kontaktował jeszcze, gdy była w Oświęcimiu.

 

Odnosząc się do sytuacji w Biurze Ochrony Rządu, powiedziała, że "przyjęcia do BOR są dużo większe niż za poprzedników"

 

"Zła ochrona"

 

- Mamy do czynienia z pewnego rodzaju indolencją BOR - oceniał  Marek Jakubiak z Kukiz'15. I jak dodał "nie ma tu podzialu na PO i PIS". Przypomniał sytuację, kiedy podczas pobytu na Ukrainie w prezydenta Bronisława Komorowskiego rzucono jajkiem.

 

- Najważniejsze osoby w państwie są źle chronione. Skutek jest taki, że premier wyladował na drzewie w czołowym zderzeniu, co jest absolutnie nie do przyjęcia. Ja się pytam, jak premier rządu jest chroniona skoro wylądowala na drzewie? - mówił poseł.

 

"Może jest dobry do bycia pitbullem, ale nie szefem MSWiA"

 

Adam Szłapka z Nowoczesnej nawiązał z kolei do szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka.

 

- Może to jest dobry polityk do bycia pitbullem partyjnym od ostrego mówienia w imieniu PiS. Natomiast jeśli chodzi o bycie szefem MSWiA, to ostatnia osoba w rządzie, która może to robić - ocenił

 

Pytany, dlaczego Nowoczesna zapewnia pomoc prawną kierowcy seicento, który usłyszał zarzut spowodowania wypadku, odpowiedział:  - Doszło do wypadku i po kilku godzinach mamy osobę winną. On powiedział potem, że o tym, iż  przyznał się do winy, dowiedział się z telewizji. Każdy ma prawo do obrony.

 

Jak dodał, kierowcę przebadano na obecność alkoholu, ale już nie zbadano go ogólnie jako uczestnika wypadku.

 

polsatnews.pl