Marcin Kierwiński (PO) w programie "Graffiti" w Polsat News krytycznie ocenił rozmowy polityków z PiS z szefową niemieckiego rządu.

 

- Ta wizyta pokazała, że potrzeba aż trzech spotkań z przedstawicielami partii rządzącej, żeby było wiadomo, co ta partia myśli - ocenił polityk Platformy. 

  

"Polski rząd będzie jedynym"

 

 - Okazuje się że polski rząd będzie jedynym, który nie będzie popierał Tuska. Nawet najbliżsi sojusznicy Jarosława Kaczyńskiego w dzisiejszej Europie jak chociażby Wiktor Orban popierają, tylko wbrew polskiemu interesowi Tuska nie popiera PiS. Prywatne fobie Kaczyńskiego są stawiane wyżej niż polski interes - skomentował w programie "Graffiti" w Polsat News Marcin Kierwiński z PO.

 

"To smutne, ale tak to wygląda"

 

- Na początku spotkanie, jak  rozumiem jak najmniej ważne czyli z polskim premierem. To bardzo smutne ale tak to wygląda. Potem z prezydentem, a na koniec dopiero z prawdziwym decydentem Jaroslawem Kaczynskim - wymieniał Kierwiński.

 

Jak podsumował efekt jest taki, że "do swiata zachodniego idzie sygnał iż z polskim premierem nie warto o niczym rozmawiać, bo prawdziwa rozmowa odbywa się z prezesem PiS  prezesem PiS".

 

Kaczyński powiedział Merkel, że nie poprze Tuska

 

W radiowych "Sygnałach Dnia" Legutko powiedział o rozmowie kanclerz Merkel z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, że szefowa niemieckiego rządu przyjęła stwierdzenie Kaczyńskiego o braku poparcia dla drugiej kadencji Tuska bez komentarza. Dopytywany o przyczyny braku poparcia dla Polaka na stanowisku szefa Rady Europejskiej Legutko odpowiedział, że jest szereg powodów.

 

- Donald Tusk ponosi polityczną, na razie polityczną, odpowiedzialność za szereg spraw. W Polsce toczą się postępowania m.in. w sprawie Amber Gold. Jest w kręgu zainteresowania prokuratury. Nie mówimy o odpowiedzialności karnej, ale w każdym razie odpowiedzialność polityczna istnieje, nie mówiąc o odpowiedzialności politycznej za katastrofę smoleńską, rozdzieleniu wizyt i tych wszystkich gierkach z Putinem - podkreślił europoseł PiS.

 

"Samorzadowy Frankenstein"

 

Marcin Kierwiński był też pytany w Polsat News o proponowaną przez PiS ustawę o metropolii warszawskiej.

 

 - To jest projekt wyborczy, który miał zwiększać szanse PiS. Ale ten projekt jest tak szkodliwy dla mieszkańców, wprowadzający tak gigantyczny bałagan, że nie sadzę żeby ktoś, kto się na niego zdecydował, tak naprawdę miał szanse wygrania wyborów samorządowych - powiedział.

 

- To jest bubel prawny, to jest taki samorządowy Frankenstein. Ten projekt nigdy nie powinien się znaleźć w Sejmie - ocenił.

 

Dodał też, że samorządy to "ostatni element władzy publicznej, który nie jest jeszcze zawłaszczony przez PiS i widać że panu Kaczyńskiemu bardzo to przeszkadza".

 

Polsat News, PAP