- Nie wiemy tak naprawdę dzisiaj jaka jest wola narodu – mówił na spotkaniu Jacek Sasin odnosząc się do propozycji powiększenia Warszawy. - To zróbmy referendum! – krzyczeli mieszkańcy.


Na referendum poseł PiS, przynajmniej na razie, nie chciał się zgodzić. Jak tłumaczył, "żeby skutecznie zapytać narodu o coś, to trzeba najpierw położyć na stole propozycje, a nie zapytać się ot tak".

 

"Przejdzie pan do historii jako niszczyciel"

 

Zdaniem Krzysztofa Turka, wójta gminy Stare Babice, najlepszą rzeczą, jaką może teraz zrobić Sasin, "to wycofać się z tego (projektu - red.)".

 

 - Dzięki temu nie przejdzie pan do historii jako niszczyciel demokracji lokalnej. Niech pan się z tego wycofa i będzie pan mógł spokojnie chodzić po tym świecie. Inaczej przejdzie pan do historii jako niszczyciel - powiedział wójt. 

 

"Nie chcecie, żeby było lepiej"


-  Wychodzę z założenia, że ludzie chcą mieć lepiej a nie gorzej. Więc jeśli się daje propozycje, że będzie lepiej, a państwo mówią, że ich nie chcecie i jeszcze mówicie, że wolicie płacić za bilet w drugiej strefie, a nie w pierwszej, bo to jest dla was lepsze, to trudno racjonalnie rozmawiać – odpowiedział Sasin. -Jeśli się mówi, że będzie więcej inwestycji, a państwo mówią, że nie chcą, to trudno rozmawiać. Rozumiem, że nie chcecie, żeby było lepiej - dodał.


Poseł PiS przekonywał także mieszkańców Ożarowa, że przyłączenie do Warszawy będzie dla nich dobre, a lokalne podatki ani użytkowanie wieczyste gruntu nie wzrosną.


Mimo emocjonującej, ponad 3-godzinnej dyskusji nie doszło do kompromisu. Na ataki mieszkańców Sasin odpowiadał, że dali się oni zwieść propagandzie "totalnej opozycji".


W poniedziałek w Ożarowie Mazowieckim odbędzie się nadzwyczajna sesja rady miasta. Niewykluczone, że mieszkańcy zorganizują protest przeciw projektowi ustawy metropolitalnej.

 

Polsat News