Ochojska: jestem za przyjmowaniem uchodźców, w tym sierot

Polska

Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej odniosła się do swoich wpisów na Twiterze, w których stwierdziła, że "sprowadzanie sierot do Polski z Aleppo nie ma sensu - one mają bliższą lub dalszą rodzinę". Ochojska wytłumaczyła, że dzięki "opiece krewnych w społecznościach muzułmańskich prawie nie ma sierot".

 

 

 

Szefowa PAH tłumaczy, że jej "dwa tweety zostały źle odczytane".

 

- Jeśli chodzi o sprowadzanie sierot to moje doświadczenie z krajów muzułmańskich jest takie, że jeżeli giną rodzice, to zawsze znajdzie się bliższa lub dalsza rodzina, która przyjmie te dzieci. Muzułmanie raczej nie oddają dzieci do domów dziecka. Tylko w sytuacjach wyjątkowych, tak jak w Czeczenii pamiętam, był tymczasowy dom dziecka, dopóki nie odnaleźli się rodzice; w Aleppo też były sieroty, które zostały wywiezione do innego kraju, ale może ich rodzina się znajdzie. Ale moja wypowiedz nie była przeciw przyjmowaniu uchodźców, nie była przeciwko przyjmowaniu chorych dzieci na leczenie - wyjaśnia Ochojska.

 

Janina Ochojska uważa, że "pomoc uchodźcom z Syrii musi być realizowana odpowiedzialnie".

 

- Jeśli chodzi o chore dzieci na leczenie, to żeby móc je ewentualnie sprowadzić trzeba wiedzieć kilka rzeczy. Mieć zidentyfikowane jednostki chorobowe, imię , nazwisko, kogoś z członka rodziny kto z dzieckiem  przyjedzie. Takich rzeczy zidentyfikowanych nie ma. Nasza organizacja może takie potrzeby zidentyfikować. bo pracujemy w 50 obozach w samej Syrii, gdzie są również uchodźcy z Aleppo - podkreśliła.

 

Spór o dzieci z Aleppo

 

W tle jest spór między prezydentem Sopotu a rządem . Jacek Karnowski twierdzi, że MSWiA nie zgodziło się na przyjęcie tych dzieci. Rzecznik rządu Rafał Bochenek oświadczył, że nieprawdziwą informacją jest to, że rząd polski odmówił przyjęcia dzieci z Aleppo. Jak zaznaczył rzecznik, w piśmie do premier Beaty Szydło prezydent Sopotu "nawet nie wskazuje, ile to by miało być osób". Politycy PiS twierdzą też, że władze Sopotu w piśmie nie precyzowały że chodzi o dzieci.

 

- Zadeklarowaliśmy, że jesteśmy przygotowani i prosiliśmy o kontakt z osobą na poziomie rządowym, która od strony formalnej poprowadziłaby proces sprowadzenia w trybie pilnym dzieci z Aleppo do Sopotu, a dostaliśmy pismo dość bezduszne - mówił wcześniej Jacek Karnowski.

 

polsatnews.pl

 

ptw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze