Trwa uprzątanie skutków zdarzenia na pasach ruchu w kierunku Łodzi. Jezdnia nadal jest zablokowana i zdaniem Zalewskiego ruch w tym miejscu jeszcze przez "wiele godzin" może odbywać się objazdami.

 

Na miejsce skierowano 100 policjantów, 90 strażaków i 20 wozów ratowniczych. Wyznaczono objazdy. 

 

Ranni trafili do czterech szpitali: w Bełchatowie, Piotrkowie Trybunalskim, Tomaszowie Mazowieckim i Łodzi. kilka jest w stanie ciężkim. Na miejscu zdarzenia wojewoda powołał sztab kryzysowy.

 

Gęsta mgła

 

Do karambolu na autostradzie A1 doszło około godz. 8.40 w miejscowości Moszczenica (pow. piotrkowski), na trasie w kierunku Łodzi. Ze wstępnych ustaleń wynika, że jadący w autostradą tir najechał na tył drugiego tira. Uderzenie było tak silne, że popchnięty samochód przesunął się o kilkanaście merów, a kabina auta, które spowodowało uderzenie, uległa niemal całkowitemu zniszczeniu. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu sekund jadące trasą samochody zaczęły wpadać na siebie.

 

Kilkanaście minut później doszło do drugiego karambolu, tym razem w kierunku Częstochowy,na tym samym odcinku autostrady w miejscowości Wola Bykowska.

 

Od rana na autostradzie panowała gęsta mgła. Widoczność na niektórych odcinkach wynosiła 6-7 metrów.

 

Według wstępnych ustaleń policji przyczyną obu karamboli mogły być fatalne warunki pogodowe i niedostosowanie do nich prędkości jazdy.

 

"Czegoś takiego jeszcze nie widziałem"

 

Jak poinformował Maciej Zalewski rzecznik prasowy łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w pierwszym karambolu uczestniczyło 31 samochodów osobowych i osiem ciężarowych; w drugim 18 samochodów osobowych, 5 busów i 2 ciężarówki.

 

W rozmowie z reporterem Polsat News Zalewski podkreślił, że "pracuje w GDDKiA dziesięć lat, zajmuje się tą tematyką od dawna, ale takiego zdarzenia jeszcze nie widział".

 

Jeden samochód spłonął 

 

Na miejscu natychmiast pojawiły się karetki pogotowia, policja i straż pożarna. Przy A1 wylądowały też dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jednak jak poinformowała, rzeczniczka prasowa LPR Justyna Sochacka, ze względu na warunki pogodowe nie mogły wystartować z rannymi.

 

Rzecznik piotrkowskiej straży pożarnej mł. bryg. Maciej Dobrakowski poinformował, że w trakcie zdarzenia doszło do pożaru samochodu osobowego, który spłonął. Strażacy musieli też usunąć wyciek oleju z jednej z ciężarówek.

 

Efekt domina

 

- Zaczęło się od tego, że jedna ciężarówka wjechała w tył drugiej. Niestety później nastąpił efekt domina. Kolejne samochody, które nie zdążyły wyhamować, zaczęły na siebie najeżdżać - powiedziała Polsat News Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi relacjonując sytuację dotyczącą pierwszego karambolu.

 

Dla kierowców uszkodzonych samochodów służby udostępniły trzy namioty, w których zapewniono ciepłe napoje. Herbatę przynosili też okoliczni mieszkańcy.

 

 

 

Rzeczniczka łódzkiej policji Joanna Kącka poinformowała, że policja stara się dotrzeć do jak największej liczby świadków zdarzenia. Chodzi także o kierowców, którzy mają w swoich autach kamery.

 

 

Wieczorem udrożniono odcinek w kierunku Częstochowy

 

- Służby drogowe oraz straż pożarna uporządkowały miejsce zdarzenia; m.in. usunięto wraki aut, zlikwidowano plamy oleju oraz płyny eksploatacyjne samochodów, których na jezdni rozlały się bardzo duże ilości - powiedział rzecznik prasowy łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Maciej Zalewski.

 

Dodał, że ruch w tym miejscu będzie zabezpieczała policja; ma obowiązywać ograniczenie prędkości.

 

Udrożniony odcinek autostrady A1 w stronę Częstochowy znajduje się między węzłami Tuszyn a Piotrków Tryb. Zachód na terenie powiatu piotrkowskiego.

 

Sprawą zajmuje się prokuratura

 

Okoliczności zdarzenia bada Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim.

 

Na razie nie wiadomo, w jakim kierunku będzie prowadzona sprawa. Ponieważ kilka osób jest w stanie ciężkim, śledczy mogą przyjąć za podstawę postępowania paragraf 2 art. 177 Kk. Zgodnie z nim osobie, która naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, spowodowała wypadek, którego następstwem śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, grozi od 6 miesięcy do nawet 8 lat więzienia.

 

Polsat News, PAP