W wywiadzie zapytano go o wypowiedź George’a Sorosa na forum gospodarczym w Davos, że groźby formułowane przez członków rządu Węgier pod adresem organizacji pozarządowych są sprzeczne z wartościami UE i zobowiązaniami dotyczącymi państwa prawa. Gulyas odparł na to, że Soros nie mówi prawdy, bo członkami rządu są premier i ministrowie, a z tych kręgów nikt nie formułował gróźb.

 

Odnosząc się do słów innego wiceprzewodniczącego Fideszu Szilarda Nemetha, że trzeba "wymieść" z Węgier "organizacje pseudopozarządowe imperium Sorosa", zapewnił, że w przypadku tych organizacji "nie istnieje niebezpieczeństwo wypędzenia". Jak dodał, na Węgrzech panuje swoboda wypowiedzi, co dotyczy także Nemetha.

 

"Nie ma żadnego projektu"


Podkreślił przy tym, że stanowisko organizacji pozarządowych wspieranych przez Sorosa w kwestii imigracji jest "sprzeczne z interesami Węgier".

 

Pytany, czy obowiązek składania oświadczeń majątkowych będzie dotyczyć tylko organizacji, które otrzymują wsparcie z zagranicy, odparł: "Nie może być zgodny z konstytucją cel, który na drodze prawnej chce wprowadzić ograniczenia dotyczące krytykowania rządu na Węgrzech".

 

Podkreślił jednak, że "w chwili obecnej w parlamencie nie ma żadnego projektu ustawy dotyczącego tego tematu”.

 

"Należy te organizacje wymieść"


Wyraził przy tym przekonanie, że należy wprowadzić zasadę, że "organizacja pozarządowa nie może pracować w taki sposób, że dostaje pieniądze z zagranicy i to zataja".

 

10 stycznia Nemetha zapytano o doniesienia, jakoby szykowano projekt ustawy zobowiązującej kierownictwo organizacji pozarządowych do składania deklaracji majątkowych. Oświadczył wtedy, że "organizacje pseudopozarządowe imperium Sorosa" są utrzymywane po to, by "forsować ponad rządami narodowymi świat globalnego wielkiego kapitału i poprawności politycznej". - Te organizacje należy wyprzeć z pomocą wszelkich środków i sądzę, że trzeba je stąd wymieść - oznajmił.

 

"Chcemy przejrzystości"


Przyznał później, że być może użył nieco zbyt ostrych sformułowań, ale podtrzymuje ich treść i sens. Oświadczył, że nie ma mowy o "wymiataniu", ale chodzi o przejrzystość, aby Węgrzy wiedzieli, "kto jest kim", co to za organizacje, czyje interesy reprezentują, z jakich źródeł są finansowane i jak żyją ich szefowie oraz skąd otrzymują pieniądze.

 

Premier Węgier Viktor Orban ocenił potem, że należy stworzyć możliwość, by Węgrzy mogli się dowiedzieć, kim są uczestnicy życia publicznego w ich kraju, i poznać źródło ich dochodów. Jego zdaniem Węgrzy mają prawo zrozumieć, w jakim "manipulacyjnym systemie prób wpływu prowadzimy codziennie życie polityczne". - Chcemy przejrzystości - zadeklarował.

 

PAP