Gdyby to była zwykła lawina, ludzie nie mieliby szans - przypomniał Costa, który jest honorowym prezesem stowarzyszenia pracowników pogotowia ratunkowego. W tym przypadku - zauważył - zaginieni znajdują się w ruinach budynku zasypanego przez zwały śniegu, a zatem są pewne szanse na to, że jeszcze żyją.

 

Łącznie uratowano dziewięć osób

 

Ostatnie żywe osoby wydobyto w sobotę rano. Łącznie spod gruzów uratowano 9 ludzi.

 

W poniedziałek prokuratura w mieście Pescara w Abruzji poinformowała, że prowadzi śledztwo w sprawie decyzji o otwarciu hotelu i jego działalności oraz stanu drogi dojazdowej do niego.

 

W środę po południu, gdy lawina runęła w rezultacie trzęsienia ziemi, hotel był odcięty od świata. Wszyscy goście, którzy po pierwszym porannym silnym wstrząsie sejsmicznym chcieli go opuścić, nie mogli odjechać, bo zasypana śniegiem droga była nieprzejezdna. Oczekiwano na pług śnieżny, który nie dojechał.

 

Ekipy dotarły z opóźnieniem

 

Prokurator Cristina Tedeschini podczas konferencji prasowej podkreśliła, że w trakcie dochodzenia należy ocenić też, jaki wpływ na przebieg wydarzeń miało opóźnienie, z jakim ekipy ratunkowe wyruszyły na pomoc. Szacuje się, że opóźnienie to wyniosło około godziny. Włoska prokurator zastrzegła zarazem, że nie miało ono decydującego znaczenia.

 

Tedeschini w czasie spotkania z dziennikarzami zauważyła, że zagrożenie lawinowe utrzymywało się w rejonie hotelu Rigopiano już 3-4 dni przed katastrofą z 18 stycznia.

 

O poważnym klimacie napięcia i zaniepokojenia z powodu obfitych śnieżyc, panującym wśród gości w górskim hotelu na 2 dni przed zejściem lawiny, opowiedziała w poniedziałek jedna z kobiet, która tam wypoczywała.

 

Uratowane szczeniaki

 

W wywiadzie dla dziennika „La Repubblica” podkreśliła, że gdy we wtorek rano przyjechał pług śnieżny i odblokował drogę, z ośrodka wyjechało kilkanaście osób, które obawiały się skutków śnieżyc. Także ona była w tej grupie.

 

W poniedziałek ratownicy wydobyli spod ruin trzy hotelowe szczeniaki. Wcześniej sami uratowali się ich rodzice, owczarki rasy Maremmano-Abruzzese, które były poza budynkiem.

 

PAP