- W maju 2015 r. poprosił mnie Adam Kwiatkowski (obecnie szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy - red.) osobiście, może źle powiedziałem, telefonicznie, o to, żebym poparł prezydenta Dudę, przyszłego prezydenta Dudę w wyborach - mówił w sobotnim programie Stonoga.

 

"Kupili mnie. Zgodziłem się na to"

 

Jak wyjaśnił, była to "gentlemańska umowa". - Panie Zbyszku, my wiemy, co panu zrobiono. No bo, wie pani, 118 wyroków uniewinniających i stwierdzone przez Sąd Najwyższy 3,5-letnie nielegalne pozbawienie wolności, to nikt tego w Polsce nie ma. I ponieważ pan jest aż 16-krotnie skazany za znieważanie funkcjonariuszy publicznych, to jeśli pan go (Dudę - red.) poprze, a on zostanie prezydentem, to zostanie pan ułaskawiony poprzez zatarcie skazań. To umożliwi panu ad personam przystąpienie chociażby do wyborów parlamentarnych - opowiadał gości Agnieszki Gozdyry.

 

Na pytanie, czyli chcieli pana kupić, odrzekł: - Kupili mnie. Świadomie ja się na to zgodziłem. I on się umówił ze mną, Duda, na to ułaskawienie. Wie pani, to ułaskawienie dla mnie, to był taki…

 

Gozdyra: Zaraz, zaraz, jeszcze raz niech pan powie.

 

Stonoga: - Duda z Kwiatkowskim umówili się ze mną na to ułaskawienie…

 

Gozdyra: Prezydent umawia się ze swoimi ministrem na ułaskawienie?

 

Stonoga: - Wtedy jeszcze nie był prezydentem.

 

Gozdyra: To był deal taki?

 

Stonoga: - Zwyczajny deal polityczny, tak. W Polsce tak, nie tylko w Polsce tak wygląda polityka.

 

Gozdyra: Ma pan jakieś dowody na to, co pan mówi?

 

Stonoga: - Wie pani, ja mam to szczęście, że te wszystkie nieudaczniki życiowe lecą raz dwa do sądu. Więc gdybym nie miał, to bym pewnie tego tu nie mówił.

 

"Czekam na wybory samorządowe, żeby pokazać, kto to Kaczyński"

 

Gozdyra:  Ja się tylko upewniam, że ma pan dowody.

 

Stonoga: - Jeśli zajdzie taka konieczność, to te dowody się znajdą. One dziś nie mają większego znaczenia. Gdyby jutro były wybory czy za tydzień, to tych dowodów może by… (urywa wypowiedź - red.)

 

Wyjaśnił, że czeka na wybory samorządowe. Jak powiedział, "pokaże szerokiej publiczności, co… kto to Kaczyński". - To jest moje marzenie, ja czekam na te wybory. (...) W Polsce tak ciepło jeszcze nie było. (...) Będzie gorąco - stwierdził.

 

Na pytanie, skąd ma "taką wiedzę", odpowiedział: - To pani nie wie? Dziennikarka z pierwszej półki i pani nie wie? No, ja z WSI jestem.

 

"Z pełną premedytacją ją przeprowadziłem"

 

Agnieszka Gozdyra zapytała też o materiały ze śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej, które Zbigniew Stonoga opublikował w internecie w czerwcu 2015 roku. Afera związana z wyciekiem akt doprowadziła m.in. do dymisji ministrów: skarbu, zdrowia i sportu oraz kilku wiceministrów. Z funkcji zrezygnował też marszałek Sejmu Radosław Sikorski

 

Gozdyra: Skąd pan miał akta sfery podsłuchowej?

 

Stonoga: - Jacek Kurski mi dał.

 

Gozdyra: Słucham?

 

Stonoga: - Jacek Kurski, szef dzisiejszej telewizji, mi dał.

 

Gozdyra: Kiedy? Jak?

 

Stonoga: - 7 czerwca 2015 roku.

 

Gozdyra: W jakich okolicznościach?

 

Milczenie.

 

Gozdyra: Co pan mówi? Bo wcześniej była historia o chińskich serwerach...

 

Stonoga: - Na chińskich serwerach one były, ale trzeba było mieć dostęp do prawdziwych zdjęć, tak, akt.

 

Gozdyra: I skąd Jacek Kurski by miał?

 

Stonoga: To była akcja, która odbyła się wspólnie i w porozumieniu z Prawem i Sprawiedliwością. Z pełną premedytacją ją przeprowadziłem. Cieszę się, bo jednak takie szkodniki, jak cudowne dziecko polskiej demokracji Radek Sikorski jest, gdzie jest. Natomiast gdy widzę skutki tego, co zrobiłem, ze tak ten chory, psychiczny PiS rządzi samoistnie…

 

"Kurski skontaktował się ze znaną posłanką Samoobrony"

 

Gozdyra: Dlaczego pan dostał te papiery? Dlaczego pana wybrano? Jest pan narzędziem w czyichś rękach?

 

Stonoga: - No nie, już jak się umówiłem na poparcie tego Dudy, to i z tym do mnie przyszli. No ja miałem wtedy jednak gigantyczne przełożenie na te różne internetowe strony, rozpoznawalność. Chyba to zadecydowało o tym, że ja to właśnie dostałem.

 

Gozdyra: Dostał pan to od ludzi PiSu, tak?

 

Stonoga: - Dostałem to od Kurskiego. Kurski skontaktował się z pewną znaną byłą posłanką Samoobrony. Poprosił ją o spotkanie.

 

Gozdyra: Danutą Hojarską?

 

Stonoga: - Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem.

 

Gozdyra: Był pan asystentem Danuty Hojarskiej. No nie, panie Zbyszku, sypie pan nazwiskami z jednej strony.

 

Stonoga: - Bo fajnie by było, jakby Kurski wyszedł dzisiaj i powiedział "to nieprawda". No tak, wie pani, jak na to liczę?

 

O łapaniu pedofilów: wystarczy wpisać "Basia 13"

 

 

Gość programu od kilku lat tropi pedofilów, głównie w internecie i pomaga policji w ich zatrzymaniu. Jak powiedział, doprowadził do ujęcia ujęciu 22 pedofilów.

 

Zapytany, jak prowadzi takie działania, czy np. udaje kilkuletnią dziewczynkę i w internecie nawiązuje przyjaźnie, odpowiedział: - Proszę po programie wejść na strone czaterii, nie do żadnego pokoju seksualnego. Warszawa, czateria, wpisać Basia, 13 lat. Po minucie otworzy się 100 okienek, po zadaniu pytania "ile masz lat".... "13"... 70 okienek się zamknie. Ale zostanie 30. I z tych 30 okienek będzie dalej biegła korespondencja.

 

Jak wyjaśnił, "siedzę, włączam, nic nie piszę i czekam... (...) Później zaczynam pisać z pedofilem. Jak jest blisko, w Warszawie, to jadę i łapię - powiedział Stonoga. 

 

Kolejne wydania programu "Skandaliści" dostępne są w polsatnews.pl w zakładce Nasze programy, na podstronie "Skandaliści".

 

Polsat News