Po zmianie szefa PE możliwa bliższa współpraca PO i PiS na forum PE

Polska
Po zmianie szefa PE możliwa bliższa współpraca PO i PiS na forum PE
PAP/EPA/CUGNOT MATHIEU

Środowe głosowania na wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego potwierdziły sojusz chadeków, konserwatystów i liberałów w tej instytucji. W jednym nieformalnym bloku będą teraz europosłowie PO i PiS. Zanosi się na ich bliższą współpracę.

- To nieformalne porozumienie stanowi nową jakość w Parlamencie Europejskim - powiedział w środę pragnący zachować anonimowość polityk PiS. Dzięki głosom konserwatystów i liberałów szefem Parlamentu Europejskiego został we wtorek kandydat Europejskiej Partii Ludowej Antonio Tajani, pokonując wystawionego przez socjalistów Gianniego Pittellę.

 

Choć układ w tej sprawie przewidywał, że trzy ugrupowania: Europejska Partia Ludowa (EPL), Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) i Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE) będą opowiadać się za swoimi kandydatami na inne funkcje, nie wszyscy wierzyli, że tak się faktycznie stanie. Szczególnie nieufne i dalekie od siebie są frakcje konserwatywna i liberalna.

 

"Będziemy mieć przynajmniej możliwość rozmowy"

 

Testem, jak nowy sojusz sprawdza się w praktyce, było m.in. głosowanie na kandydatów na wiceszefów PE. Przykładowo Ryszardowi Czarneckiemu z PiS do zajęcia tej funkcji wystarczyłyby głosy jego frakcji oraz EPL, jednak zdobył ich więcej, w sumie 328, co pozwoliło mu cieszyć się z funkcji już po pierwszej turze głosowania. Podobny wynik uzyskał wystawiony przez liberałów czeski europoseł Pavel Teliczka, na którego w pierwszej rundzie zagłosowało 313 deputowanych. Również wszyscy czterej kandydaci EPL na wiceprzewodniczących uzyskali wymagane poparcie w pierwszej rundzie. Głosowanie było tajne.

 

Źródło PAP wśród konserwatystów podało, że trzy frakcje umówiły się, że w ramach sojuszu będą ze sobą współpracować, spotykać się regularnie, a także wzajemnie informować o różnych inicjatywach. Wcześniej o takich działaniach nie mogło być mowy.

 

Rozmówca PAP przekonuje, że taka zmiana może mieć konsekwencje, jeśli chodzi o omawianie sytuacji Polski na forum europarlamentu. PiS liczy na to, że teraz dzięki możliwości bezpośredniej współpracy z największą grupą w PE, czyli Europejską Partią Ludową, a także ALDE, możliwe będzie wpływanie na stanowisko chadeków i liberałów w tej sprawie. - Będziemy mieć przynajmniej możliwość rozmowy, przekonywania do naszych racji - podkreślił polityk.

 

"Byłaby to dobra zmiana"

 

Na wspólne działanie z PiS w ramach nowego sojuszu w PE liczy także PO. - Mam nadzieję na współpracę tam, gdzie jest polska racja stanu. Byłaby to rzeczywiście dobra zmiana - powiedział na konferencji prasowej w Strasburgu szef delegacji Platformy w europarlamencie Janusz Lewandowski.

 

Eurodeputowany PSL Andrzej Grzyb podkreślił, że już w przeszłości w sprawach dotyczących wartości, ale też podstawowych interesów Polski udawało się znajdować wspólne zdanie z PiS. - W szczególności w sprawach dotyczących przemysłu, energetyki, klimatu, rolnictwa, budżetu. To jest coś, co nas powinno łączyć - oświadczył polityk Stronnictwa.

 

Europoseł z list PiS Zdzisław Krasnodębski ma z kolei nadzieję na refleksję nad swoim zachowaniem ze strony PO i PSL. - W ramach parlamentaryzmu się współpracuje, a nie jest się opozycją totalną. Mam nadzieję, że koledzy z PO i PSL wyciągną taki wniosek - powiedział Krasnodębski.

 

Mimo wszystko "są różnice"

 

Szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że jego ugrupowanie zgodziło się co do współpracy merytorycznej z konserwatystami np. w sprawie jednolitego rynku, ograniczenia biurokracji na poziomie unijnym, cyfryzacji czy bezpieczeństwa. - To są wszystko aspekty, w których EPL i EKR mogą silnie współpracować i już to robią na poziomie komisji - powiedział niemiecki polityk.

 

Zastrzegł, że jest różnica między EPL i EKR, jeśli chodzi wizję o przyszłości UE. - My jesteśmy za bardzo silną UE, która może nam pomóc przetrwać w zglobalizowanym świecie z takimi politykami, jak Donald Trump i Władimir Putin. EKR jest bardzo sceptyczne, jeśli o to chodzi. To punkt, w którym się różnimy, i musimy szanować, że stoją za nami różne idee - wskazał Weber.

 

We wtorkowym głosowaniu Tajani uzyskał 351 głosów poparcia, natomiast jego główny konkurent z grupy socjalistycznej Pittella - 282.

 

PAP

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze