"Jako byłe pracownice kawiarni Miau Cafe oświadczamy, że wbrew naszej woli byłyśmy osobami zatrudnionymi nielegalnie, mimo że forma naszego zatrudnienia idealnie wpisywała się w kryteria posiadania umowy o pracę. Liczyłyśmy na to, że w związku z naszym ogromnym zaangażowaniem i wkładem pracy w poprawne funkcjonowanie kawiarni sytuacja ulegnie zmianie i w końcu otrzymamy odpowiednie umowy" - napisały byłe pracownice kawiarni w oświadczeniu.

 

 

Podejrzenie mobbingu

 

"Wielokrotnie byłyśmy zastraszane, wyśmiewane i upokarzane" - dodają. Ponadto według nich w kawiarni miały być nielegalnie zainstalowane kamery, służące do kontroli pracowników.

 

Nie godząc się na takie warunki pracy kobiety zgłosiły sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy. Postepowanie w tej sprawie jest w toku.

 

"Inspektor dnia 9 stycznia bieżącego roku doradził nam, abyśmy złożyły wypowiedzenia umowy ustnej bez zachowania okresu wypowiedzenia. Jako przyczynę podał fakt rażących zaniedbań ze strony pracodawcy oraz podejrzenie mobbingu. Tak też uczyniłyśmy - złożyłyśmy wypowiedzenia, a następnie opuściłyśmy stanowisko pracy" - relacjonują w oświadczeniu.

 

"Żadna z nieprawidłowych sytuacji nie miała miejsca"

 

Z oskarżeniami byłych pracownic nie zgadza się właścicielka lokalu Anna Pawlicka, która na Facebooku opublikowała swoje oświadczenie w tej sprawie.

 

Czytamy w nim, że informacje o rzekomych negatywnych zachowaniach oraz złym traktowaniu przez nią osób współpracujących są nieprawdziwe.

 

"Żadna z zarzucanych nieprawidłowych sytuacji nie miała miejsca" - utrzymuje Pawlicka i wyjaśnia, że "wszelkie informacje w tym zakresie rozpowszechniane są przez osoby, z którymi, z uwagi na ich naganny stosunek do powierzonych obowiązków, do mienia kawiarni, a nawet do Klientów, już nie współpracuję". Obecne ataki na siebie tłumaczy "niskimi pobudkami tych osób".

 

 

Powstała dzięki internautom

 

Kawiarnia działa od stycznia 2016 r. na warszawskiej Woli. Jest pierwszą w stolicy "kocią" kawiarnią. Gościom towarzyszy 10 kotów, które są tam stałymi rezydentami. Zwierzaki mają zapewnione miejsce do odpoczynku i są pod kontrolą weterynarza.

 

Miau Cafe powstała dzięki crowdfundingowi, czyli zbiórce pieniędzy za pomocą interntowej platformy wspierającej kreatywność. Internauci mogą tam wpłacać dowolne kwoty pieniędzy na realizację czyjegoś marzenia. W ten sposób Pawlicka zebrała w 45 dni prawie 70 tys. zł na założenie kawiarni.

 

Polsat News, wawalove.pl