PO i Nowoczesna: nie było wspólnego apelu o interwencję Brukseli

Polska
PO i Nowoczesna: nie było wspólnego apelu o interwencję Brukseli
PAP/Rafał Guz
Paweł Rabiej: Nowoczesna nie wie o żadnej takiej inicjatywie

16 grudnia nie było żadnego wspólnego apelu opozycji do Rady Europy i Parlamentu Europejskiego ws. pilnej interwencji, w związku z sytuacją w Polsce - podkreślają politycy PO i Nowoczesnej odnosząc się do informacji podanych przez portal "DoRzeczy".

Portal "DoRzeczy" podał we wtorek, że 16 grudnia, gdy zaczynał się protest w Sejmie, posłowie PO i Nowoczesnej mieli przygotowany „wspólny apel opozycji”, w którym "wzywano Radę Europy i Parlament Europejski do pilnej interwencji, w związku z sytuacją w Polsce".

 

"Akcja się nie udała, ponieważ złożenia podpisu odmówili przedstawiciele ruchu Kukiz'15 i PSL" - twierdzi "DoRzeczy".

 

- To nieprawdziwa informacja. Nic takiego nie miało miejsca, ani wspomnianego dnia, ani żadnego innego. Tego dnia występowaliśmy do marszałka Marka Kuchcińskiego o wznowienie obrad i faktycznie nie zwracaliśmy się do Kukiz'15, bo lidera tego klubu nie było na miejscu; poza tym - wszystko w tej informacji pomylone, normalnie Radio Erewań - powiedział rzecznik PO Jan Grabiec.

 

Doniesienia "DoRzeczy" zdementował też rzecznik Nowoczesnej Paweł Rabiej. - Informacja ta jest całkowicie nieprawdziwa; Nowoczesna nie wie o żadnej takiej inicjatywie - powiedział Rabiej.

 

Jak dodał Polska jest członkiem Unii Europejskiej, a członkostwo to jest jednym z gwarantów polskiego bezpieczeństwa i rządów prawa. - Rozmawiamy i będziemy rozmawiali z przedstawicielami instytucji unijnych o bieżącej sytuacji w Polsce. To element naszego patriotyzmu i odpowiedzialności - zaznaczył.

 

Rzecznik PSL nic nie wie. Poseł Kukiz'15 wręcz przeciwnie

 

Pytany o doniesienia portalu, Sylwester Chruszcz z klubu Kukiz'15, który miał brać udział w opisywanym przez "Do Rzeczy spotkaniu", przyznał, że propozycja wspólnego apelu opozycji została mu przedstawiona wieczorem 16 grudnia.

 

- Mniej więcej wtedy, kiedy już trwało głosowanie na Sali Kolumnowej - dodał. Jak relacjonował dokument opisywał sytuację zaistniałą tej nocy w Sejmie stwierdzając, "że to jest dyktatura, że to jest brak działań demokratycznych".

 

"Donosicielstwo do UE jest niewyobrażalne"

 

- Jednym z elementów tego, co Nowoczesna i Platforma uważały za ważne było to, żeby interweniowały urzędy Unii Europejskiej - mówił Chruszcz. Podkreślił, że jego klub odmówił podpisania dokumentu, ponieważ uznał, że "donosicielstwo do UE, do Parlamentu Europejskiego, do Komisji Europejskiej, jest niewyobrażalne".

 

Pytany, czy w treści apelu mowa była o konkretnych oczekiwaniach wobec instytucji europejskich, polityk Kukiz'15 zaprzeczył. "To było napisane tylko hasłowo" - dodał. Dopytywany, czy w piśmie padło słowo "interwencja", odpowiedział: - Ja jakoś tak zapamiętałem, jakoś tak mam w głowie teraz, po tym miesiącu czasu.

 

16 grudnia roku w Sejmie

 

Posłowie PO i Nowoczesnej przebywali na sali plenarnej Sejmu od 16 grudnia 2016 r.; rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł.

 

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum.

 

Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do sali głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

Platforma 12 stycznia zawiesiła protest w Sejmie. Z kolei dzień wcześniej protest zakończył klub Nowoczesnej.

 

PAP

az/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze