"Gdybym musiał scharakteryzować siebie w tylko dwóch słowach, wybrałbym te: homo politicus" - pisał o sobie Kalita na stronie internetowej SLD.

 

"Polityka to pasja, która całkowicie zdominowała moje zawodowe życie. Na studiach politologicznych próbowałem, co prawda, szczęścia w dziennikarstwie, ale uświadomiłem sobie, że relacjonowanie wydarzeń politycznych jest nie dla mnie. Bo tak naprawdę, ja zawsze chciałem być w ich centrum. Działać" - dodawał.

 

Przesłaniem Tomasza Kality było "cieszyć się nawet najdrobniejszą, codzienną sprawą". - Pomyślcie o jutrzejszej czarnej kawie, o spacerze z psem. Albo bez psa. Po prostu pomyślcie o życiu. Bądźcie koneserami życia i smakujcie życia. Nie mówię, by się w nim zataczać, absolutnie. Tylko chodzi o to, żeby je smakować, bo jest tyle pięknych chwil i tyle pięknych sytuacji, na które nie zwracamy uwagi. Także to są ważne rzeczy. I rodzina, i dla wielu wartości, i wiara. Róbcie wszystko państwo, żeby smakować życie, żeby się cieszyć najbliższym, żeby się cieszyć każdym najdrobniejszym momentem, bo warto. Naprawdę - mówił polityk w Polsat News.

 

Kalita podkreślał, że nie chce być "onkocelebrytą", a walczy o prawo do wyboru metody leczenia. - W Czechach to jest legalne, a ja jestem zmuszony do tego, by biegać po Warszawie i szukać dilerów tego oleju, bo w Polsce jest to zakazane. Co jest absurdalne, bo państwo powinno dać mi prawo do wyboru. Wolę, by państwo na tym skorzystało niż jakieś grupy, które ten olej sprowadzają. Bo to jest chore. To jest chore. Mam nadzieje, że przyłóże swoją cegiełkę do tej dyskusji - powiedział.

 

Człowiek lewicy

 

Urodził się 8 lutego 1979 r. w Bielsku-Białej. Z wykształcenia był politologiem, ale karierę zawodową zaczynał jako dziennikarz. Studiował na Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora i na Uniwersytecie Warszawskim.

 

W 2007 r. bez powodzenia starał się o poselski mandat z Warszawy - kandydował z listy koalicji Lewica i Demokraci (współtworzonej do wiosny 2008 r. przez SLD, SdPl, PD i UP). W marcu 2008 r. został rzecznikiem prasowym Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

 

W wyborach parlamentarnych w 2011 r. startował z listy gliwickiej SLD z numerem jeden. W 2011 r. założył lewicowy think tank Centrum im. Ignacego Daszyńskiego. W tym samym roku został szefem zespołu doradców byłego premiera i przewodniczącego SLD Leszka Millera oraz doradcą wicemarszałka Sejmu Jerzego Wenderlicha.

 

"Doceniam życie, jak nigdy wcześniej"

 

W kampanii prezydenckiej w 2015 r. był rzecznikiem sztabu kandydatki Sojuszu Magdaleny Ogórek. W wyborach do parlamentu był "jedynką" gliwickiej listy do Sejmu Zjednoczonej Lewicy.

 

O walce z rakiem polityk poinformował pod koniec maja na Facebooku, apelując jednocześnie o legalizację medycznej marihuany: "Od kiedy wiem, że mam wielopostaciowego glejaka życie całkowicie się zmieniło. Doceniam je, jak nigdy wcześniej. Ponoć pomaga olej z marihuany. To straszne, że aby zrobić w mojej sytuacji wszystko, co możliwe, musiałbym łamać prawo. Oby mój post dał rządzącym do myślenia" - napisał.

 

Pod koniec sierpnia 2016 roku politycy SLD złożyli w Sejmu petycję, w której zaapelowali do posłów o szybką zmianę przepisów, by umożliwić leczenie medyczną marihuaną oraz substancjami zawierającymi olej konopny. Do petycji dołączono, dopuszczający takie leczenie, projekt tzw. "ustawy Kality". Pod koniec października 2016 r. Kalita spotkał z prezydentem Andrzejem Dudą, z którym rozmawiał o onkologii w Polsce i "o legalizacji tzw. oleju z kannabinoidów".

 

Wenderlich: dziękuję, że mogłem się z Tobą przyjaźnić

 

Zdaniem Jerzego Wenderlicha - Tomaszowi Kalicie należy się ustawa legalizującą marihuanę medyczną. Wicemarszałek nie krył wzruszenia i dziękował Tomaszowi Kalicie za przyjaźń i współpracę.

 

- Tomkowi się to należy. Przecież mógł nie chcieć, kiedy tak ciężko i niesprawiedliwie zachorował. On uznał, że w takiej sytuacji musi upomnieć się o tych, którzy cierpią, chorują i mają szanse, dobrze to przekalkulował. I uznał, że jeśli marihuana pomaga, to głośniej będzie o tym projekcie. Tomku ja ci dziękuję, że tak myślałeś, że mogłem się z Tobą przyjaźnić, że mogłeś być moim pracownikiem. To nie ja zrobiłem ci pewnego rodzaju grzeczność, że tą pracę ci zaproponowałem. To Ty Tomeczku drogi zrobiłeś mi wielki honor, że prace u mnie przyjąłeś - powiedział w Polsat News.

 

 

Czarzasty: zawsze wierzył w to, co robił

 

- Jeżeli zadania były tak trudne, nawet nierealne, to on ostatni tracił wiarę, a nawet nigdy jej nie tracił – wspomniał Tomasza Kalitę szef SLD, Włodzimierz Czarzasty. - Nie spełniło się wielkie marzenie Tomka i musimy je dosyć mocno zrealizować, do końca, tzn. o zalegalizowaniu marihuany. To było ostatnie jego marzenie. Fantastyczny człowiek, który kawał życia oddał SLD. Bardzo uśmiechnięty, zaangażowany, niekoniunkturalny. Na pewno będzie nam go brakował. Wiele nas nauczył – dodał.

 

 

Prezydent Duda: żal ściska serce

 

"Odszedł Tomasz Kalita. Dzielny i dobry Człowiek. Żal ściska serce. RiP" - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

 

Premier Beata Szydło napisała na Twitterze: "Tomasz Kalita odszedł do domu Ojca. Wieczne odpoczywanie racz dać Mu Panie. Módlmy się za Jego duszę i dziękujemy Bogu za Jego życie".

 

 

 

 

 

 

 

polsatnews.pl, PAP