Analizę prawną dot. konsekwencji wiążących się z zachowaniem posłów blokujących od 16 grudnia 2016 r. mównicę, fotel marszałka i salę posiedzeń oraz analizę możliwości postępowania marszałka Sejmu w celu przywrócenia porządku na sali obrad przekazał prof. KJ dr hab. Grzegorz Górski z Kolegium Jagiellońskiego Toruńskiej Szkoły Wyższej.


Zaproponował on trzy rozwiązania kryzysu w Sejmie, gdyby ścieżka kompromisu nie przyniosła skutku.

 

Tajne obrady bez dostępu mediów


Pierwszym jest możliwość przeprowadzenia posiedzenia Sejmu w Sali Kolumnowej "przy ograniczonym dostępie mediów (co automatycznie powoduje osłabienie napięcia przez brak transmisji)". Podkreślił jednak, że w tym wypadku należałoby "uniknąć problemów technicznych wokół quorum i liczenia głosów oraz odpowiednio zabezpieczyć mównicę przed ponowną okupacją".


Drugą propozycją jest ogłoszenie tajności obrad, "co automatycznie skutkuje również wyeliminowaniem mediów i nagłaśniania przez nie ewentualnych prowokacji ze strony posłów PO i Nowoczesnej".


Jak podkreślono w opinii, "dobro państwa wymaga dziś  spokojnej i rzeczowej debaty o budżecie i innych ważnych sprawach, a obecność mediów wzmaga niepotrzebnie temperaturę obrad; tajność obrad na obecnym etapie służyć będzie pogłębionej merytorycznej debacie".

 

Borowiki na sali obrad


Trzecim rozwiązaniem byłoby w opinii prof. Górskiego, "wprowadzenie na salę obrad Sejmu funkcjonariuszy BOR, przydzielonych do ochrony ministrów i marszałków - będą oni dysponowali wszelkimi atrybutami, aby zapewnić ochronę zarówno mównicy, jak i fotela marszałka Sejmu, co wykluczy możliwość przeprowadzenia blokady".


Autor opinii podkreślił, że "nie można wykluczyć kombinacji tych trzech elementów w zależności od dynamicznego rozwoju wypadków".

 

Zaproponowano również rozważenie "wyeliminowania możliwości wydawania jednorazowych przepustek na okres następnego posiedzenia Sejmu, bowiem tą drogą można wprowadzić do pomieszczeń sejmowych osoby, które podejmą jeszcze bardziej radykalne i destrukcyjne działania".

 

"Ukłon w stronę opozycji"


Proponując środki, którymi marszałek może doprowadzić do normalnego funkcjonowania Sejmu, autor podkreślił, że "nie może być mowy o poważeniu prawidłowości 33. posiedzenia Sejmu, a zwłaszcza głosowań ws. budżetu oraz ws. ustawy dezubekizacyjnej". Głosowanie to miało miejsce 16 grudnia ub. roku na Sali Kolumnowej.


Autor opinii zaproponował także debatę nad nowelizacją budżetu, która byłaby "ukłonem w stronę opozycji” i umożliwiłaby opozycji "zaprezentowanie swego stanowiska ws. budżetu na 2017 r.".

 

Działania opozycji "godzą w pozycję marszałka Sejmu"


Zdaniem prof. Górskiego "działania, polegające na blokowaniu mównicy sejmowej oraz fotela marszałka Sejmu nie są metodami demokratycznymi. Wynika to wprost z przepisów regulujących status posłów i określających precyzyjnie, co wchodzi w zakres wykonywania mandatu posła".


Autor opinii podkreślił także, że "opisane działania podjęte przez grupę posłów godzą wprost w pozycję Marszałka Sejmu".


"Mamy zatem do czynienia z uniemożliwieniem wykonywania obowiązków przez jedną z najważniejszych instytucji państwowych, a więc ostentacyjnym sprzeniewierzeniem się dyspozycji określonej we fragmencie Preambuły do Konstytucji RP" – napisano w opinii.


Jak podkreślono, "zachodzi w związku z powyższym pytanie o charakter działania grupy posłów oraz kierownictw partii politycznych, do których oni przynależą z perspektywy przepisów prawa karnego".

 

"Przepisy Kodeksu karnego można odnieść do zachowania posłów"


Prof. Górski zauważył, że "Kodeks karny w przynajmniej kilku przepisach można odnieść do opisanych wyżej zachowań".


Jak podkreślił "karalne jest: stosowanie przemocy wobec osoby w celu zmuszenia do określonego zachowania się, wywieranie przemocą wpływu na czynności urzędowe innego organu państwowego, znieważanie funkcjonariusza publicznego lub osób do pomocy mu przybranych podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, znieważenie publiczne konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej, przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, skutkujące działaniem na szkodę interesu publicznego, a także czynienie niezdatną do użycia cudzej rzeczy".


Profesor przywołał także przepis z Kodeksu wykroczeń mówiący o działaniu w miejscu publicznym demonstracyjnie okazującym lekceważenie Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom.

 

"Podejrzenie popełnienia przestępstwa"


Jak podkreślił, "już pobieżna analiza postępowania grupy posłów (…) wskazuje, że poszczególne osoby (…) wypełniły znamiona opisanych wyżej czynów zabronionych".


Prof. Górski wyjaśnił, że "istnieją przesłanki do złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa". Stwierdził, że "wydaje się to niezbędnie koniecznym, bowiem dotychczasowe tolerowanie nielegalnych działań grupy posłów oraz kierownictw ich partii powoduje poczucie bezkarności, które może przerodzić się w niebezpieczne zjawisko społeczne".


Autor opinii argumentował, że "zachęceni postępowaniem tych osób obywatele mogą bowiem nabrać przekonania, że w imię źle pojętego »pokoju społecznego« władze publiczne tolerować będą działania polegające na ostentacyjnym łamaniu powszechnie obowiązujących norm prawnych". Jak zaznaczył, "dla i tak słabego państwa polskiego, dopuszczenie do takiej sytuacji, może być śmiertelnym zagrożeniem".

 

Były sędzia Trybunału Stanu

 

Autor opinii prof. Grzegorz Górski to polski prawnik, nauczyciel akademicki i polityk. Od 2011 do 2014 roku był sędzią Trybunału Stanu. W 2006 r. bezskutecznie ubiegał się o stanowisko prezydenta Torunia z ramienia PiS. Z listy tej partii został w tym samym roku wybrany do rady miasta. W 2007 r. wstąpił do PiS, a w wyborach parlamentarnych 2011 był kandydatem PiS do Senatu.

 

"Środki wychowawcze" zamiast "Kodeksu karnego"

 

Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu przedstawiło także inne opinie ekspertów.

 

Zdaniem prof. dr hab. Romualda Kmiecika z UMCS w Lublinie, zachowanie posłów "pozwala rozpoznać w nim znamiona przestępstwa z Kodeksu Karnego.

 

"Rzecz w tym jednak, że infantylizm i irracjonalizm postępowania niektórych opozycyjnych posłów (...) skłaniają raczej do oceny tego zachowania jako nieodpowiedzialnego wybryku, do którego bardziej niż kodeks karny należałoby stosować - gdyby to było prawnie możliwe - środki wychowawcze przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich" - podkreślił prof. Kmiecik.

 

Tym bardziej - jak dodał - "że towarzyszą tym zachowaniom publiczne, telewizyjne wypowiedzi niektórych przedstawicieli opozycji świadczące o całkowitej niedojrzałości politycznej i nieznajomości prawa, mianowicie sugerujące przygotowywanie działań w kierunku utworzenia »dwóch sejmów«".

 

"Przekroczyli swoje uprawnienia"

 

"Ludzie ci nie zdają sobie sprawy, że gdyby ich słowa potraktować poważnie można by dostrzec w tym zamiar popełnienia zbrodni z art. 128 paragraf 1 k.k. we wczesnej fazie stadialnej, mianowicie w fazie przygotowania" - zaznaczył profesor.

 

Według niego zgodnie z tym artykułem przestępstwo można popełnić nie tylko przez dokonanie lub usiłowanie, ale także przez przygotowanie. "Kto czyni przygotowania w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu również popełnia przestępstwo, a czym, jeśli nie formą pozbawienia znaczenia Sejmu, byłaby w istocie próba tworzenia »drugiego sejmu«?" - podkreślił. Miejmy nadzieję, że wspomniane wypowiedzi nie mają nic wspólnego z rzeczywistością" - zauważył Kmiecik.

 

Prawnik zwrócił też uwagę, że blokując mównicę i fotel marszałka oraz zakłócając przebieg posiedzenia Sejmu, zmuszając Sejm do zmiany miejsca obrad, posłowie z pewnością przekroczyli swoje uprawnienia jako funkcjonariusze publiczni.

 

Zdaniem eksperta, przywrócenie porządku na sali sejmowej zależy od tego, czy marszałek Sejmu zechce podjąć działania dyscyplinujące, łącznie z zastosowaniem środków inicjujących postępowanie karne i ewentualne - zależnie od stanowiska prokuratury - działanie w kierunku uchylenia immunitetu posłów dopuszczających się działań bezprawnych. "Czy też kontynuując obrady w Sali Kolumnowej (marszałek) podejmie wobec protestujących w Sali Plenarnej środki oddziaływania edukacyjno-wychowawczego, uświadamiając im niestosowność postępowania" - dodał.


Prof. Kmiecik w okresie PRL był m.in. członkiem SD i NSZZ "Solidarność". Obecnie bezpartyjny, należy m.in. do Lubelskiego Towarzystwa Naukowego i Towarzystwa Naukowego Prawa Karnego. Wykłada w Katedrze Kryminalistyki i Prawa Dowodowego.

 

Zaangażowanie Konwentu Seniorów i próba mediacji

 

Dr hab. Jarosław Wyrembak, ekspert ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych wskazuje kilka możliwych sposobów rozwiązaniach sytuacji w Sejmie. Jak zaznaczył, może to być podjęcie próby zaangażowania Konwentu Seniorów, podjęcie próby mediacji, czasowe przeniesienie dalszych posiedzeń Sejmu do innej sali obrad.

 

Wymienił też "podjęcie czynności koniecznych do egzekwowania wszystkich możliwych konsekwencji prawnych zachowania grupy Posłów". "Zwłaszcza: stosowanej przemocy (na płaszczyźnie odpowiedzialności etycznej, regulaminowej, cywilnoprawnej i prawnokarnej) oraz podjęcie stosownych czynności przez Straż Marszałkowską" - podkreślił.

 

"Wybór najbardziej właściwych środków działania należy oczywiście do Marszałka Sejmu. Zastosowanie każdego ze wskazanych sposobów działania - w tym nawet zwrócenie się o podjęcie stosownych czynności do Straży Marszałkowskiej - może zostać uznane za uzasadnione" - dodał ekspert.

 

"Akt niebywałego zamachu"

 

"Nie może bowiem być wątpliwości co do tego, że blokowanie i okupacja mównicy sejmowej oraz fotela Marszałka Sejmu stanowi - według klasyfikacji prawnych - przemoc, wykluczającą możliwość prawidłowego funkcjonowania Sejmu i wypełniania swoich zadań przez organy Sejmu" - czytamy w analizie dr. Wyrembaka.

 

"Jako taka, stanowi akt niebywałego zamachu, naruszającego polską kulturę parlamentarną, dobre tradycje i zwyczaje parlamentarne. Oznacza także sprzeniewierzenie się przez grupę Posłów złożonemu ślubowaniu poselskiemu, zobowiązującemu między innymi do przestrzegania Konstytucji i innych praw RP" - napisał prawnik.

 

Jak dodał, wobec faktu, że treść ślubowania określa sama Konstytucja, "bez wątpienia działania podejmowane przez grupę Posłów - w związku z przebiegiem 33. posiedzenia Sejmu - można uznać także za sprzeniewierzenie się Konstytucji RP".

 

Dr hab. Wyrembak pracował w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Naczelnej Izbie Lekarskiej. Praktykował jako adwokat, w 2011 rozpoczął wykonywanie zawodu notariusza. Od 2010 członek Prawa i Sprawiedliwości. 18 listopada 2015 z rekomendacji PiS wybrany na członka Trybunału Stanu.

 

Blokowane sali plenarnej "nielegalne"

 

Dr Piotr Chybalski, który jest ekspertem ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych, wskazuje, że zachowania posłów polegające na blokowaniu mównicy, fotela marszałka czy całej sali posiedzeń, prowadząc do uniemożliwienia prowadzenia przez Sejm obrad plenarnych stanowią przykład tzw. niewłaściwej obstrukcji parlamentarnej, a ich wspólną cechą jest nielegalność.

 

W rezultacie - zdaniem Chybalskiego - wobec posłów stosujących te metody obstrukcji można wyciągać konsekwencje prawne. Jak dodał, teoretycznie można podjąć próbę zakwalifikowania wspomnianych wyżej zachowań pod kątem prawnokarnym, tj. uznać, że wypełniają one znamiona przestępstwa. "Przy czym wydaje się, że pod uwagę może wchodzić przestępstwo opisane w art. 224 paragraf 1 Kodeksu karnego (tj., mówiąc skrótowo, zakłócenie wykonywania przez Sejm czynności urzędowych)" - dodał.

 

Użycie Straży Marszałkowskiej

 

Jest to jednak - podsumował - kwestia w zasadzie niezbadana przez doktrynę prawa.

Ekspert przypomniał, że w celu przywrócenia porządku na sali posiedzeń Marszałek Sejmu jest, według regulaminu Sejmu, uprawniony do użycia Straży Marszałkowskiej.


"Jeżeli opisane w zleceniu zachowania wystąpiłyby podczas kolejnego posiedzenia izby, to Marszałek Sejmu może im przeciwdziałać w sposób określony w art. 175 ust. 3-5 regulaminu Sejmu" - podkreślił.

 

"Dopiero, gdy sposoby te nie doprowadzą do przywrócenia porządku na sali posiedzeń, dopuszczalne jest rozważenie ewentualnego użycia Straży Marszałkowskiej. Model postępowania wyznacza casus wykluczenia z obrad, a następnie usunięcia z sali posiedzeń posła IV kadencji G. Janowskiego (16, 17 października 2002 r.)" - napisał Chybalski.

 

polsatnews.pl