Tunezyjczyk usłyszał zarzut zabójstwa 21-latka z Ełku

Polska
Tunezyjczyk usłyszał zarzut zabójstwa 21-latka z Ełku
PAP/Tomasz Waszczuk

Prokurator rejonowy w Ełku Wojciech Piktel poinformował, że zarzut zabójstwa postawiono jednemu z czterech mężczyzn zatrzymanych w związku ze śmiercią 21-letniego Daniela. Dodał, że w poniedziałek ma zostać wykonana sekcja zwłok ofiary. Młody mężczyzna zginął w noc sylwestrową w Ełku, po awanturze przed miejscowym barem kebab. Miał dwie rany kłute. Śledczy zakładają, że od noża.

W sobotę około godziny 23 przed jednym z lokali gastronomicznych fast food w Ełku doszło do awantury. Brali w niej udział zarówno obcokrajowcy, jak i Polacy. W jej wyniku zginął mężczyzna.

 

Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter Polsat News Andrzej Wyrwiński, 21-latek miał ukraść dwa napoje i wybiec z lokalu. Według niepotwierdzonych informacji pracownicy punktu z kebabem wybiegli za nim i wyrwali mu napoje. Mężczyzna miał uderzyć jednego z obcokrajowców w twarz. Jak poinformował Wyrwiński, mężczyźni nie zareagowali i wrócili do pracy. Wtedy 21-latek miał wrócić do lokalu i rzucić petardę w kierunku pracowników, którzy wybiegli za nim z nożami.

 

Prokurator Piktel powiedział w poniedziałek, że "organy ścigania nie informowały o narodowości zatrzymanych, ponieważ były problemy z ustaleniem ich obywatelstwa". - Niektórzy z zatrzymanych mają obywatelstwo polskie. Prokuratura odpowiada za kształt przekazu informacji i bardzo ściśle współpracuje w tym zakresie z policją - zapewnił prokurator Piktel.

 

- Główny, jedyny sprawca ma obywatelstwo tunezyjskie - podkreślił prokurator. Dodał, że prokuratura rejonowa w Ełku przez cały dzień będzie prowadzić czynności z podejrzanym i innymi zatrzymanymi.

 

Zamieszki na ulicach miasta

 

W niedzielę przed kebab-barem doszło do gwałtownych protestów. Wczesnym popołudniem zebrało się tam kilkuset mieszkańców, żeby wyrazić sprzeciw wobec tej tragedii i zapalić znicze. W tłumie były też osoby agresywne, które wybiły szyby i niszczyły mienie w witrynie lokalu, rzucały petardami, butelkami oraz kamieniami w stronę funkcjonariuszy i radiowozów. Zamieszki zakończyły się przed północą.

 

Jak poinformowała w poniedziałek sierż. Agata Kulikowska de Nałęcz z ełckiej policji, zatrzymano łącznie 28 osób w wieku od 17 do 50 lat, pochodzących z Ełku i okolicznych miejscowości. Niektóre z tych osób były nietrzeźwe. Zostały umieszczone w policyjnych izbach zatrzymań w Ełku i kilku innych miastach na Mazurach.

 

- Prawdopodobnie odpowiedzą one za czynny udział w zbiegowisku, być może także za zakłócenie porządku publicznego i niszczenie mienia. Każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie - mówiła.

 

Według policji, podczas zamieszek funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego "adekwatnych do sytuacji", w tym gazu pieprzowego. Dwóch funkcjonariuszy odniosło niegroźne obrażenia - jeden ma stłuczony palec dłoni, drugi rozciętą brodę.

 

Błaszczak: jeden z najbezpieczniejszych sylwestrów

 

Pytany o sytuację w Ełku minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak poinformowała w poniedziałek w Radiowej Jedynce: "Zatrzymani są ci, którzy dopuścili się morderstwa. Z całą pewnością 1 z 4 osób zatrzymanych to morderca".

 

- Gdyby nie wydarzenia w Ełku, to noc Sylwestrowa 2016/2017 należała do jednej z najbardziej bezpiecznych w ciągu ostatnich kilku lat. Niestety w Ełku doszło do zabójstwa, sytuacja trochę się zmieniła - skomentował minister.

 

- W Polsce jest bezpiecznie w porównaniu z tym, co dzieje się u naszych zachodnich sąsiadów czy z aktem terroryzmu, do jakiego doszło w Turcji, gdzie zginęło 39 osób - powiedział minister.

 

"Zupełnie zrozumiałe obawy"

 

Jak dodał, w Polsce "nie ma problemów społecznych, z jakimi mamy do czynienia na zachodzie Europy, gdzie mamy duże enklawy muzułmańskich emigrantów, którzy się nie integrują z pozostała częścią społeczeństwa". Według Błaszczaka w Polsce takich zjawisk nie ma, bo "rząd PiS (...) nie realizuje zobowiązań, które wziął na siebie rząd koalicji PO-PSL, dotyczących sprowadzania do Polski muzułmańskich imigrantów".

 

Pytany o to, dlaczego podczas protestu w Ełku podnoszono hasła antyimigranckie, Błaszczak skomentował, że można to tłumaczyć obawami ludzi przed tym, co dzieje się na świecie. Minister przypomniał o zamachach w Berlinie, Nicei czy w Brukseli. - To wszystko powoduje, że są zupełnie zrozumiałe obawy ludzi przed wydarzeniami tego rodzaju. Ale chciałbym jeszcze raz bardzo mocno podkreślić: Polska jest wolna od tego rodzaju zagrożeń - powiedział.

 

polsatnews.pl, PAP

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze