Przed białostockim sądem stanie dwóch policjantów, którym uciekł - z kajdankami na rękach - mężczyzna podejrzany m.in. o szereg kradzieży. Zdarzenie miało miejsce w strzeżonym budynku prokuratury. Uciekiniera udało się ponownie zatrzymać po kilku dniach.

 

"Podważyli zaufanie do policji"

 

Zdarzenie miało miejsce pod koniec września ub. roku. Policjanci z komendy miejskiej dowieźli zatrzymanego do budynku Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. Choć miał kajdanki na rękach, zdołał stamtąd uciec, wykorzystując nieuwagę i brak należytego nadzoru zarówno funkcjonariuszy, jak i ochrony budynku.

 

Jak podała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, skierowany przez nią do sądu akt oskarżenia dotyczy niedopełnienia obowiązków przez dwójkę policjantów, w tym osobę wykonującą obowiązki dowódcy konwoju odpowiedzialnego za doprowadzenie zatrzymanego do prokuratury. Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności.

 

W ocenie śledczych, konwojenci działali na szkodę interesu publicznego, podważając zaufanie społeczne do policji.

 

PAP