USA: przeciwnicy Trumpa walczą o miejsca do protestu w czasie inauguracji prezydentury

Świat
USA: przeciwnicy Trumpa walczą o miejsca do protestu w czasie inauguracji prezydentury
PAP/EPA/ALBIN LOHR-JONES/POOL

Przeciwnicy Donalda Trumpa protestują, że podczas uroczystości inauguracji jego prezydentury 20 stycznia w Waszyngtonie nie otrzymają odpowiednich miejsc, by demonstrować swe niezadowolenie.

Sposób rozdzielania miejsc przez zajmującą się tym Służbę Parków Narodowych (National Park Service - NPS) budzi kontrowersje. Z pretensjami wystąpiła m.in. lewicowa Answer Coalition. Zamierza ona zgromadzić w Waszyngtonie przeciwników Trumpa z całych Stanów Zjednoczonych.


Jak powiedziała w amerykańskim radiu publicznym NPR przedstawicielka koalicji Yasmina Mrabet, do stolicy USA przyjadą specjalne autobusy m.in. z Nowego Jorku, Chicago, Filadelfii i Bostonu by przeciwstawić się polityce przyszłej ekipy.


Koalicjanci są szczególnie zaniepokojeni perspektywą nakładania nowych ograniczeń, m.in. na imigrantów i muzułmanów.


Żądają zmian procedury


Uczestnicy protestów chcieliby się zebrać wzdłuż trasy przejazdu prezydenta w dniu inauguracji, a następnego przemaszerować od Trump International Hotel w kierunku Białego Domu. Mówią o utrudnieniach ze strony NPS, która niemal rok temu przeznaczyły najlepsze miejsca dla komitetu inauguracyjnego prezydentury Donalda Trumpa.


Niezadowolonych nie satysfakcjonują wyjaśnienia NPS, że jest to procedura ustalona dawno na podstawie przepisów federalnych i stosowana niezależnie od tego, kto wygrał wybory. Zezwolenia dla 20 oczekujących na to grup będzie zaś można wydać dopiero kiedy komitet inauguracyjny Trumpa zdecyduje, jakie miejsca zajmie na własne potrzeby.


Uczestnicy planowanych protestów wystąpili do sądu z żądaniem zmian procedury. Mara Verheyden-Hilliard, prawnik z reprezentującego koalicję Partnership for Civil Justice Fund, twierdzi, że blokada protestujących na terenach federalnych jest niekonstytucyjna.


Marsz Kobiet bez zgody na demonstrację w pobliżu Białego Domu


- Ludzie mają prawo pozostawać w takiej odległości od Białego Domu, by można ich widzieć i słyszeć. Nie powinni być zepchnięci o dwie mile dalej - mówiła w radiu NPR.


Organizatorzy planowanego Marszu Kobiet w dzień po inauguracji spodziewają się ściągnąć do Waszyngtonu 200 tysięcy ludzi z całego kraju. Nie uzyskali jednak zgody na demonstrację pod Pomnikiem Lincolna i w innych miejscach w pobliżu Białego Domu. Mają natomiast pozwolenie na zgromadzenie w sąsiedztwie Kapitolu. Chcieliby przemaszerować w kierunku Białego Domu i wyrazić sprzeciw wobec polityki Trumpa zapowiadanej w trakcie kampanii wyborczej.


Inne organizacje wciąż czekają na pozwolenia od NPS, chociaż jedna grupa otrzymała zgodę na zajęcie małego parku wzdłuż trasy prezydenckiej parady, którego nie zarezerwował komitet inauguracyjny. Popierający Donalda Trumpa tzw. Bikers for Trump przewidują przybycie do Waszyngtonu 5000 motocyklistów, którzy będą celebrować jego wybór.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze