Kijowski apelował także, by w niedzielę spotkać się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego i "pożegnać" w ten sposób prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego, którego kadencja kończy się w poniedziałek.

 

W niedzielę, w organizowanej w południe przez Komitet demonstracji przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, udział mają wziąć politycy PO, Nowoczesnej, Inicjatywy Polskiej oraz działacze KOD.

 

Jednocześnie Kijowski zachęca wszystkich, by po demonstracji przed Trybunałem wrócić przed Sejm i nadal "wspierać" posłów okupujących salę plenarną.

 

Apelował również do kontynuowania protestu, tak by władza wycofała się też z innych kontestowanych przez opozycję decyzji. Jak wyliczał, musza się "wycofać" nie tylko z decyzji ws. dziennikarzy ale też np. piątkowego głosowania nad przyszłorocznym budżetem. - Apeluję do wszystkich, dzwońcie do rodzin, dzwońcie do przyjaciół - czekamy na was. Chodźcie wszyscy tutaj - wołał z mównicy lider KOD. Z kolei Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej wezwał do "codziennych demonstracji".

 

Szczerba: musimy odsunąć tę podłą zmianę

 

Z furgonetki ustawionej przed Sejmem przemawiali politycy: m.in. posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pichowicz, Michał Kamiński (koło Unii Europejskich Demokratów), przedstawiciele Partii Razem, Ryszard Kalisz.

 

 

- Jeśli Polska ma być krajem, który sobie wymarzyliśmy, to musimy odsunąć tę podłą zmianę od władzy, aby nie niszczyła naszych praw, wolności i godności - powiedział w sobotę przed Sejmem Michał Szczerba z PO.

 

Według Szczerby w piątek w Polsce wydarzył się "cud", jakim jest "zjednoczona opozycja". Przypomniał, że jego "koledzy i koleżanki" są w ciąż w sali plenarnej Sejmu, gdzie "wyłączone jest światło".

 

- Potrzebna jest zjednoczona opozycja. Od dzisiaj nie przedstawiajmy się, kto jest z jakiej partii - mówił. Nawoływał protestujących, aby byli w niedzielę przed Trybunałem, a 20 grudnia przed Sejmem. - Będą trwały obrady Senatu, oni będą chcieli kontynuować to nielegalne posiedzenie i to wszystko co uchwalili także budżet państwa - wyjaśnił.

 

Nocne zajścia w Sejmie Szczerba skomentował: "To jest ograniczanie naszych praw. Zgromadzili się, jak te szczury w sali kolumnowej, wyłączyli głos. Nie pozwolili być tam kamerom, nie pozwolili na kontrolę społeczną. Gwałcą art. 61 konstytucji, który daje wszystkim obywatelom prawo do informacji, jak wyglądają obrady, proces decyzyjny, stanowienie prawa".

 

"Precz z dyktaturą"

 

Demonstrantów przed Sejmem otacza szczelny kordon policji. Wszystkie wejścia na teren parlamentu są zablokowane.

 

 

Na miejscu jest bardzo głośno, manifestujący mają ze sobą wuwuzele, trąbki, gwizdki, flagi, transparenty. Niektórzy niosą też ciepłe koce i kołdry. Manifestanci skandują hasła: "Naszych praw nie oddamy, zabrane odbierzemy", "Tu jest Polska", "Precz z dyktaturą", "Zjednoczona opozycja". Nad tłumem powiewają flagi: Polski, UE, partii Razem, KOD-u.

 

Bez incydentów

 

- Sobotnia manifestacja opozycji przed Sejmem przebiega spokojnie, bez incydentów - powiedział rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek.

 

Rzecznik warszawskiego ratusza Bartosz Milczarczyk powiedział, że manifestacja przed Sejmem jest zgromadzeniem spontanicznym, które nie wymaga zgłoszenia.

 

polsatnews.pl, PAP, Polsat News, fot. PAP/Paweł Supernak