Upublicznione przez policję nagranie zostało ucięte tuż przez samym wypadkiem, ale widać na nim, jak kierowca renault w ostatniej chwili lekko skręca w prawo i potrąca pieszego.

 

To m.in. na tej podstawie śledczy zdecydowali, że mężczyzna będzie odpowiadał za zabójstwo, a nie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, jak wcześniej zamierzali.

 

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania podstawą wniosku i decyzji sądu o areszcie była grożąca podejrzanemu surowa kara i niebezpieczeństwo ponownego popełnienia ciężkiego przestępstwa. Zatrzymany został przewieziony do szpitala więziennego.

 

Podejrzany od chwili zatrzymania przebywał w szpitalu. Jak wynika z opinii lekarzy, nie może zostać przesłuchany. Może natomiast przebywać w warunkach szpitala więziennego.

 

Według rzecznika, podstawowe znaczenie w tej sprawie będzie miało ustalenie, czy w chwili popełnienia przestępstw mężczyzna był poczytalny. Po uzyskaniu opinii w tej sprawie podejmowane będą dalsze decyzje.

 

Powodował kolizje i atakował kierowców

 

Swój poniedziałkowy rajd kierowca renault megane rozpoczął w centrum Łodzi. Około godz. 14:30 doprowadził do kolizji z fordem fiestą, a następnie zaczął bić po twarzy siedzącego w nim mężczyznę. Później wrócił do swojego auta i po kilku minutach wjechał w tył stojącego na czerwonym świetle peugota. Również w tym przypadku wdał się w szamotaninę z kierowcą, po czym odjechał.

 

Do kolejnej kolizji doprowadził w rejonie skrzyżowania al. Mickiewicza i Włókniarzy. Tym razem 36-latek przejechał pomiędzy fiatem ducato i doblo uszkadzając oba samochody.

 

Uciekł w kierunku dzielnicy Teofilów, gdzie spowodował śmiertelny wypadek.

 

Uderzył jeszcze w tył volvo, ominął ten pojazd i odjechał. Samochodem podróżowała kobieta w 9. miesiącu ciąży, która trafiła do szpitala.

 

W końcu 36-latek porzucił samochód i zaczął uciekać pieszo. Wciąż był agresywny. Z ustaleń policji wynika, iż najpierw uderzył w twarz przechodnia, a następnie zaatakował dwie kobiety.

 

Chciał wepchnąć kobietę pod autobus

 

Pierwsza została napadnięta przy wiacie przystankowej, a kolejna kilka chwil później, gdy się do niej zbliżała. Mężczyzna próbował ją wepchnąć pod nadjeżdżający autobus. Kierowca w ostatniej chwili wyhamował.

 

36-latek wdał się w kolejną szarpaninę, po której został złapany przez policję.

 

Był trzeźwy. W jego samochodzie znaleziono leki psychotropowe. 

 

polsatnews.pl, PAP