Kobieta od dłuższego czasu ostro kontestuje publicznie działania burmistrza. Za uderzenie burmistrza grozi jej nawet do 3 lat więzienia.


Prokurator Kiciński powiedział, że podejrzana częściowo przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu. - Opisała motywacje, ale o szczegółach nie mogę mówić - dodał.

 


Chciała nagrać burmistrza


Do rękoczynów doszło w poniedziałek w magistracie wadowickim. Jak relacjonowały lokalne media, kobieta próbowała nagrać telefonem komórkowym burmistrza, który nie wyraził na to zgody. Doszło do szamotaniny, podczas której samorządowiec został kilkakrotnie uderzony w twarz. Podejrzana twierdziła, że to burmistrz pierwszy naruszył jej nietykalność, wyrywając jej telefon.


Do magistratu wezwano policję. Kobieta nie chciała opuścić urzędu. Funkcjonariusze zakuli ją w kajdanki i wyprowadzili. Kilka godzin spędziła na policji.

 

PAP