- Chcemy ułatwić mobilność pracowników w UE, a jednocześnie walczyć z nadużyciami - mówiła komisarz UE ds. zatrudnienia i spraw socjalnych Marianne Thyssen w wywiadzie dla kilku europejskich mediów.

 

Jej projekt dotyczy nowelizacji przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego w sytuacjach, gdy obywatel jednego kraju UE mieszka i pracuje w innym państwie unijnym.

 

Przepisy regulują, w którym z dwóch państw i od jakiego momentu osobie takiej przysługują różne świadczenia, jak np. zasiłek dla bezrobotnych.

 

"Wspólny rynek to nie dżungla"

 

Propozycja KE jest odpowiedzią na zarzuty polityków w wielu zachodnioeuropejskich państwach UE, którzy twierdzą, że wolny przepływ osób w UE powoduje imigrację zasiłkową i otwiera drogę do nadużyć i wysysania systemów socjalnych przez imigrantów z uboższych państw unijnych.

 

- Te zarzuty są nieprawdziwe. Wspólny rynek to nie dżungla. Mamy reguły, których wykładnię potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE. Jednak na razie ta wykładnia nie jest jeszcze dość jasna i widoczna w przepisach. Dlatego to naprawiamy - oświadczyła Thyssen.

 

"Kto nie pracuje i nie szuka pracy nie ma też prawa do świadczeń"

 

Według niej w unijnym prawie wyraźnie zostanie zapisana zasada, że swoboda przemieszczania się wewnątrz UE nie oznacza nieograniczonego dostępu do systemów socjalnych krajów Unii.

 

- Ten, kto nie pracuje, nie szuka pracy i nie mając środków na utrzymanie nie ma prawa pobytu w innym kraju UE, nie ma też prawa do otrzymywania świadczeń socjalnych w tym kraju - powiedziała komisarz.

 

KE chce wprowadzić zmiany zasad dotyczących zasiłku dla bezrobotnych. Z trzech do sześciu miesięcy wydłużony ma zostać okres, gdy po wyjeździe do innego kraju w celu poszukiwania pracy obywatel unijny pobierać może jeszcze zasiłek dla bezrobotnych z własnego kraju.

 

W przypadku pracowników transgranicznych (czyli osób mieszkających w jednym kraju Unii i dojeżdżających codziennie do pracy w sąsiednim kraju unijnym) za wypłacanie zasiłku dla bezrobotnych powinno odpowiadać państwo, w którym pracownik płacił ostatnio składki na ubezpieczenie społeczne przez co najmniej 12 miesięcy - proponuje KE. Obecnie jest to państwo zamieszkania pracownika.

 

Gdy staramy się o zasiłek dla bezrobotnych w innym państwie UE, to władze biorą pod uwagę także okres przepracowany w kraju pochodzenia czy poprzednim państwie pobytu. Według nowych reguł okres zatrudnienia w poprzednim kraju pobytu będzie uwzględniany tylko wówczas, gdy w nowym państwie pobytu przepracujemy co najmniej trzy miesiące.

 

Zasiłki na dzieci pozostaną

 

Wbrew oczekiwaniom niektórych zachodnioeuropejskich państw UE projekt nie przewiduje możliwości indeksowania przez państwa unijne zasiłków wypłacanych imigrantom z innych krajów UE na dzieci pozostające w ojczyźnie. Indeksowanie oznaczałoby możliwość dopasowania wysokości zasiłków do standardu życia w kraju, w którym dziecko mieszka na stałe.

 

Pomysł indeksacji zasiłków na dzieci pojawił się podczas negocjacji w sprawie zmiany warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii na początku 2016 r. Ta oferta miała wytrącić z ręki argument zwolennikom Brexitu, którzy często wskazywali, że według unijnego prawa brytyjskie władze muszą wypłacać tysiące zasiłków na dzieci Polakom pracującym na Wyspach, nawet jeśli ich dzieci stale mieszkają w Polsce.

 

- Nie zamierzamy wprowadzać indeksowania zasiłków na dzieci, które mieszkają w innym kraju UE, niż kraj pracy rodzica - oświadczyła Thyssen. Jej zdaniem indeksowanie byłoby niezgodne z zasadą równego traktowania. Gdyby wprowadzić taki system, zasiłki musiałyby być indeksowane także w górę, jeżeli np. dziecko rodzica pracującego stale w jednym państwie mieszka w kraju, gdzie standardy życia są wyższe.

 

Komisarz wskazała też na nieproporcjonalnie wysokie koszty administracyjne ewentualnego systemu indeksacji zasiłków na dzieci. Według niej zasiłki wypłacane rodzicom dzieci, które mieszkają w innym kraju unijnym, to mniej niż 1 proc. zasiłków na dzieci wypłacanych w UE. Indeksacja przyniosłaby oszczędności na poziomie 0,08 proc. wydatków na ten cel we wszystkich państwach członkowskich łącznie.

 

W zamian zgoda na przepisy o delegowaniu

 

Thyssen ma nadzieję, że odrzucenie przez KE pomysłu indeksowania zasiłków na dzieci, który uderzyłby głównie w imigrantów zarobkowych ze wschodnioeuropejskich państw UE, pomoże w znalezieniu kompromisu w sprawie innego jej projektu, reformy dyrektywy o pracownikach delegowanych, ostro krytykowanej przez te kraje, w tym Polskę.

 

Dyrektywa ma wprowadzić zasadę, że pracownik wysłany przez pracodawcę do innego kraju Unii byłby wynagradzany na zasadach obowiązujących w tym kraju, co znacznie podwyższyłoby koszty delegowania.

 

- Mam nadzieję, że wszyscy dostrzegą, iż zależy nam na sprawiedliwych zasadach i niedyskryminacji. Nie zamierzamy tworzyć podziałów - dodała Thyssen.

 

PAP, polsatnews.pl