NFZ wszczął kontrolę w opatowskiej lecznicy zarządzanej przez spółkę "Centrum Dializa" w lipcu, na podstawie zawiadomienia pacjentów. Po kilku dniach urzędnicy złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez niezapewnienie pełnej obstawy specjalistów anestezjologii na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalu. Pierwsze analizy wykazały wówczas, że w czerwcu przez kilkanaście dni dyżurował tam lekarz, który nie spełniał wszystkich kryteriów specjalizacji.

 

We wrześniu świętokrzyski NFZ cofnął kontrakt dla oddziału anestezjologii i intensywnej terapii szpitala w trybie natychmiastowym - kontrola wykazała, że nie zapewniono odpowiedniej kadry na oddziale także w lipcu i sierpniu.

 

Jeden zamiast dwóch lekarzy

 

Fundusz kontrolował później, jak pracują pozostałe oddziały. - Stwierdziliśmy nieprawidłowości na trzech innych oddziałach - wewnętrznym, chirurgii oraz ginekologii i położnictwie. Nieprawidłowości dotyczyły czasu pracy lekarzy w tzw. godzinach niedyżurowych, między 7 a 15 - opisywała Szczepanek.

 

Według obowiązujących przepisów w tym czasie na oddziałach powinno przebywać i opiekować się pacjentami dwóch lekarzy. - Tymczasem, zdarzało się kilka, czasami kilkanaście razy w miesiącu, że jeden z lekarzy oddziałowych schodził do przychodni i tam przyjmował pacjentów, a na oddziale pozostawał jeden - dodała rzeczniczka.

 

- Nie jest to zachowanie umowy i przepisów, ale nie możemy tu mówić o takiej sytuacji, jak diametralne zagrożenie życia i zdrowia pacjentów - podkreśliła Szczepanek. Szpital ukarano karą finansową niemal 92 tys. zł.

 

Dalsza kontrola

 

W dalszym ciągu w opatowskiej lecznicy trwa kontrola, w której NFZ sprawdza czy szpital spełnia określone warunki związane z funkcjonowaniem bez oddziału anestezjologii. Chodzi o konieczność zapewnienia jednego łóżka intensywnej terapii z całodobowym dyżurem specjalisty oraz podpisanie umowy z jednym z pobliskich szpitali, posiadającym oddział i anestezjologii i intensywnej terapii.

 

Fundusz poprosił o opinię w tej sprawie m. in. biegłych specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii. Jak wyjaśniała wcześniej rzeczniczka świętokrzyskiego NFZ, biegli mają sprawdzić "z medycznego punktu widzenia, czy warunki, w jakich obecnie funkcjonuje szpital, mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów czy też nie".

 

W szpitalu w Opatowie znajduje się pięć oddziałów: wewnętrzny, chirurgii ogólnej, ginekologiczno-położniczy, dziecięcy i noworodkowy.

 

Sprawa w prokuraturze

 

Sprawę funkcjonowania opatowskiego szpitala bada prokuratura. Chodzi o ewentualne narażenie życia lub zdrowia pacjentów lecznicy, ze względu na możliwość niezapewnienia odpowiedniej obsady personelu medycznego. Poza NFZ zawiadomienia w tej sprawie złożyli także: świętokrzyska posłanka PiS Anna Krupka i lekarz.

 

Prokuratorzy sprawdzają też, czy doszło do błędów medycznych w przypadku zgonu kilku pacjentów szpitala. Część z tych spraw śledczy podjęli z urzędu. Na podstawie zawiadomienia dyrekcji lecznicy, Prokuratura Regionalna w Krakowie bada sprawęśmierci młodej kobiety po cesarskim cięciu.

 

Śmierć lekarki w szpitalu w Białogardzie

 

Spółka "Centrum Dializa" z Sosnowca dzierżawi szpital od powiatu opatowskiego od września 2015 r. Cztery szpitale spośród sześciu zarządzanych przez spółkę kontrolowała Państwowa Inspekcja Pracy. Poza Opatowem, w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie), Pszczynie (woj. śląskie) i Łasku (woj. łódzkie). Kontrola, której rezultaty upubliczniono pod koniec września, wykazała nieprawidłowości, m.in. zawieranie umów cywilnoprawnych zamiast umów o pracę, pracę lekarzy bez wymaganego odpoczynku, nieterminowe wypłacanie wynagrodzenia.

 

Główny Inspektor Pracy Roman Giedrojć informował, że po kontroli skierował do prokuratury trzy zawiadomienia o podejrzeniu przestępstw, m.in. w kwestii uporczywego naruszania praw pracownika oraz niezapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa i higieny pracy.

 

Prokuratura w Białogardzie w listopadzie umorzyła śledztwo ws. lekarki, która zmarła podczas dyżuru w miejscowym szpitalu. 44-letnia anestezjolog, która pracowała także w Opatowie, zmarła podczas czwartej doby swego dyżuru. Nie była ona etatowym pracownikiem, prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą. Z ustaleń śledczych wynika, że śmierć kobiety nie była wynikiem przepracowania, lecz przyjmowania silnych leków.

 

PAP