Wśród aresztowanych są lekarze, pielęgniarki, pośrednicy oraz kupujący, związani z - jak określono w komunikacie ministerstwa - największą odkrytą dotychczas w Egipcie siatką handlującą narządami.

 

Zarabiali na cierpieniu pacjentów

 

"Oskarżeni, których zatrzymano, wykorzystywali sytuację ekonomiczną niektórych Egipcjan, cierpienie pacjentów oraz ich potrzebę terapii i czerpali od nich korzyści finansowe, łamiąc tym samym prawo" - czytamy w oświadczeniu.

 

Śledztwem objęto prywatne szpitale i kliniki, zarówno licencjonowane, jak i te bez licencji, gdzie przeprowadzano transplantacje oraz pobierano organy.

 

Lekarze z prestiżowych placówek na liście

 

Jak poinformowało ministerstwo zdrowia, placówki te zostały zamknięte, a zamieszani w proceder lekarze - zawieszeni w obowiązkach. Niektórzy spośród aresztowanych lekarzy pracowali w dobrze znanych instytucjach, m.in. w placówkach medycznych dwóch największych egipskich uczelni - Uniwersytetu Kairskiego oraz Uniwersytetu Ajn Szams.

 

Nie podano dokładnej sumy pieniędzy, jaką przechwycono w toku operacji. Do aresztowań doszło w dziesięciu placówkach medycznych i laboratoriach.

 

Sprzedają organy, żeby spłacić długi

 

Handel ludzkimi organami jest w Egipcie zakazany, ale bieda zmusza niektórych obywateli do nielegalnego sprzedawania narządów, często bogatym cudzoziemcom. Według danych ONZ każdego roku setki Egipcjan sprzedają swoje organy, by mieć za co żyć lub zwrócić zaciągnięte długi.

 

W ciągu roku media donosiły, że handlarze organami często zwracali się do zdesperowanych afrykańskich migrantów, potrzebujących pieniędzy na podróż do Europy. Reuters zaznacza jednak, że na razie nie udało się potwierdzić tych informacji.

 

PAP