Szybkie tempo wprowadzenia zmian w było jednym z argumentów przeciw reformie edukacji przedstawionych przez opozycję podczas pierwszego czytania projektów ustaw Prawo Oświatowe i Przepisy wprowadzające Prawo Oświatowe.

 

Zalewska zabrała głos zaraz po wystąpieniach klubów, jeszcze przed rozpoczęciem zadawania pytań przez posłów; zapisały się do nich 93 osoby. Jak zaznaczyła, padło "kilka uwag, które musi zdementować na bieżąco".

 

Absolwenci nie są przygotowani do studiów

 

Przywołała raport Najwyższej Izby Kontroli, z którego wynika, że zdaniem rektorów absolwenci nie są przygotowani do studiów. - Tym większa jest odpowiedzialność za system 13-letni, który budujemy - powiedziała.

 

Odniosła się także do argumentu, że samorządy wybudowały gimnazja.

 

- Były budowane różnego rodzaju placówki oświatowe, nie tylko gimnazja. Proszę powiedzieć, w jaki sposób spojrzycie w oczy mieszkańcom wsi, którzy budowali szkoły wiejskie własnymi rękami, a za państwa kadencji kilkanaście tysięcy tych szkół zostało zlikwidowanych - mówiła, zwracając się do opozycji.

 

Zalewska odniosła się też do wypowiedzi krytykujących tempo wprowadzania zmian.

 

- Mówicie państwo: nierealistyczny termin, np. powinniśmy zacząć to za trzy lata. To powiedzcie to rodzicom uczniów, którzy czekają na 4-letnie liceum, że dopiero za 8 lat będzie matura, która będzie konsumowała 4-letnie liceum. Powiedzcie to pracodawcom, że za 5, 6 lat zaczynamy budowę szkoły branżowej. Myślę, że powinniśmy być odpowiedzialni - powiedziała.

 

Dramat gdy w jednej klasie spotykały się dzieci 5 i 7- letnie

 

Odniosła się też do wypowiedzi na temat podwójnego rocznika uczniów w 2019 r. Wówczas o przyjęcie do szkół średnich ubiegać się będą uczniowie pierwszego rocznika po 8-letniej szkole podstawowej i ostatniego rocznika uczącego się w gimnazjum.

 

Pytała opozycję, gdzie ta była, gdy w wyniku obniżenia wieku obowiązku szkolnego do I klasy szkoły podstawowej poszedł podwójny rocznik. - Tam był dramat, gdy w jednej klasie spotkały się dzieci 5-letnie i 7-letnie - podkreśliła.

 

PAP