Wyrok sądu z 4 listopada, o którym poinformowała "Rzeczpospolita" dotyczy 32 hektarów ogrodów działkowych w centrum Pragi-Południe, w pobliżu Stadionu Narodowego. Grunt jest wart co najmniej 142 mln zł. Wyrok jest nieprawomocny.

 

Przed wojną teren należał do belgijskiej spółki o nazwie Nowe Dzielnice, która planowała budowę nowego osiedla, drugiej Saskiej Kępy. Do budowy nigdy jednak nie doszło - wybuchła druga wojna światowa, a po jej zakończeniu teren znacjonalizowano dekretem Bieruta.

 

Fałszywy feniks

 

Nowe Dzielnice wróciły do życia w 1998 roku, kiedy odnalazła się właścicielka 474 z 1000 przedwojennych akcji Nowych Dzielnic - nieżyjąca już Wanda M. Wkrótce powołano nowy zarząd spółki, reaktywowano ją i wpisano do rejestru przedsiębiorców. To był dopiero początek sprawy.

 

W 2000 roku Nowe Dzielnice sprzedały za 1 mln zł prawa i roszczenia do terenu spółce Projekt S. Jej udziałowcem był deweloper Echo Investment. W planach była budowa dużego osiedla mieszkaniowego - tak jak przed wojną.

 

Ratusz nie przyjrzał się tej transakcji - za to trzy lata później oddał spółce Projekt S teren, który figurował w księgach hipotecznych jako "Dobra Kamionek część lit. C Izabelin". Decyzję podjął ówczesny dyrektor Biura Nieruchomości ratusza Marek Kolarski. Nie poinformował o tym prezydenta miasta Lecha Kaczyńskiego.

 

Ten, gdy dowiedział się o działaniach dyrektora, zwolnił go z pracy i cofnął decyzję. Sąd jednak nie zgodził się na to i teren pozostał w rękach spółki.

 

Nowatorskie przejęcie za papiery bezwartościowe

 

Prokuratura wróciła do sprawy w 2011 roku. Wywalczyła m.in. uchylenie decyzji ratusza z 2003 roku o przyznaniu Projektowi S prawa do użytkowania wieczystego. Z kolei w 2015 roku prokurator okręgowy Warszawa-Praga wniósł cywilny pozew o unieważnienie umowy między Nowymi Dzielnicami a Projektem S.

 

Śledczy już wtedy twierdzili, ze spółka Nowe Dzielnice została reaktywowana nielegalnie. Odkryto, że akcje wykorzystane do jej uruchomienia miały tylko wartość "historyczno-kolekcjonerską", ponieważ nie zostały po wojnie prawidłowo zarejestrowane.

 

Prokuratura w pozwie zauważyła także, że roszczenie dekretowe Nowe Dzielnice sprzedały Projektowi S. za milion złotych, choć ratusz wycenił teren już kilkanaście lat temu na 142 mln zł. Ustalono, że w udziałowcami Projektu S były osoby z zarządu Nowych Dzielnic.

 

Handlowali roszczeniami, których nawet nie powinno być

 

Okazało się także, że teren był już spłacony - rząd polski wypłacił belgijskiej spółce 43 mln franków belgijskich odszkodowania na podstawie umowy indemnizacyjnej (odszkodowawczej) z 1963 roku.

 

Po spłacie teren oddano władzom PRL. W tym kontekście sprawa jest więc podobna do sprawy działki Chmielna 70, od której rozpoczęła się tzw. afera reprywatyzacyjna.

 

W obu przypadkach kupiono roszczenia do nieruchomości, za które zapłacono w przeszłości odszkodowanie.

 

Wielu chętnych do ogrodów działkowych

 

Na razie nie wiadomo, czy będzie apelacja od wyroku.

 

W rozmowie z polsatnews.pl Inspektor ds. terenowo-prawnych Okręgowego Zarządu Mazowieckiego Polskiego Związku Działkowców Mariusz Gaj przyznał, że teren ogrodów działkowych na Pradze-Południe jest przedmiotem roszczeń także wielu innych podmiotów, ale ich danych nie może ujawnić.

 

- Już w 2006 roku działkę odzyskała pani Potulicka-Łatyńska. Odzyskała ponad 3 tys. m kw. i stara się o kolejne. W samym środku ogrodów działkowych - powiedział Gaj.

 

Jak wyjaśnił, roszczenia dotyczą one najróżniejszych terenów - nawet działek geodezyjnych, na których jest położony Kanał Wystawowy zbudowany w okresie międzywojennym. Są także roszczenia do obszaru, po którym ma przebiegać tramwaj na Gocław, jedna z największych inwestycji planowanych  przez Tramwaje Warszawskie.

 

Rzeczpospolita, polsatnews.pl