W środę po południu policja zatrzymała w Piekarach Śląskich mężczyznę, który dziwnie zachowywał się przed bazyliką, do której miał przyjechać prezydent Andrzej Duda. 40-letni Aleksander Cz. miał przy sobie nóż i strzykawkę z przezroczystą substancją. W czwartek prokuratura przesłuchała mężczyznę w charakterze świadka.


Jak podkreśliła rzecznik, "mężczyzna zachowywał się w sposób nietypowy, dziwny, co zwróciło uwagę funkcjonariuszy". - Ponieważ wyjął nóż, zatrzymanie było uzasadnione okolicznościami - dodała.


"Wszystko wskazuje na to, że zeznania są wiarygodne"


Smorczewska poinformowała, że mężczyzna w zeznaniach powiedział, że nóż zawsze nosi przy sobie, ponieważ często w ciągu dnia spędza czas w lasach i parkach. - Nóż służy mu do czynności zbierackich - powiedziała rzecznik. - Ponieważ jest osobą głęboko wierzącą, odwiedził bazylikę i oczekiwał na prezydenta - dodała.


- W ocenie prokuratura prowadzącego postępowanie nie było żadnych podstaw, żeby przedstawić mu zarzuty. Dlatego został zwolniony - wyjaśniła Smorczewska.


Jak podkreśliła rzecznik, zeznania będą weryfikowane, ale "biorąc pod uwagę okoliczności, które zostały ujawnione przez te dwa dni, wszystko wskazuje na to, że są wiarygodne".


Chciał zapytać o aborcję


Przy mężczyźnie oprócz noża i strzykawki znaleziono także "chaotycznie zapisaną kartkę". - Z relacji świadka i oględzin wynika, że były to pytania, jakie chciał zadać prezydentowi. Zapiski były mocno chaotyczne, będą jeszcze podlegać analizie. Pytania dotyczyły prac rządu związanych z aborcją - dodała.


Badania biologiczno-chemiczne wykazały, że w strzykawce znajdowała się woda. - Nie jesteśmy w stanie badaniami ustalić kwestii, czy woda w strzykawce miała jakieś właściwości związane z kultem religijnym, ale świadek wskazuje, że była to woda święcona - powiedziała Smorczewska.


Prokuratura nie kończy postępowania. Śledczy zbadają dane z telefonu i komputera mężczyzny. - Na razie nie znaleziono niepokojących procesowo treści - powiedziała Smorczewska.

 

Polsat News, polsatnews.pl