Szaleństwo "czarnego piątku" dotarło do Polski. Sklepy walczą o klientów

Biznes
Szaleństwo "czarnego piątku" dotarło do Polski. Sklepy walczą o klientów
Flickr.com/Powhusku

W pierwszy piątek po Dniu Dziękczynienia w USA rozpoczyna się prawdziwa zakupowa gorączka. Amerykanie ustawiają się w gigantycznych kolejkach i szturmują sklepy internetowe, by upolować przecenione produkty. Zakupowe szaleństwo związane z "Black Friday" dotarło także do Polski. Galerie handlowe, popularne sieci odzieżowe, a nawet dyskonty, 25 listopada będą oferować swoim klientom spore zniżki.

Nazwy "Czarny piątek" media użyły po raz pierwszy w 1981 roku. Chodziło o to, że sprzedawcy i księgowi właśnie kolorem czarnym oznaczali w swoich dokumentach zysk. Kolor czerwony zarezerwowany był dla strat.

 

I tak, od dziesięcioleci, miliony Amerykanów wybierają właśnie "Czarny piątek", by zrobić świąteczne zakupy. Według szacunków każdy z nich wyda średnio ok. 380 dolarów. W 2015 roku Amerykanie tego tego dnia w sumie wydali ponad 67 miliardów dolarów.

 

Żądni przecen Amerykanie, by upolować produkty w najatrakcyjniejszych cenach, w kolejkach przed sklepami zaczną się ustawiać już w nocy z czwartku na piątek.

 

W Polsce nocnego czuwania przed sklepami raczej nie będzie, ale - jak informuje bankier.pl - właściciele sklepów w galeriach handlowych zapowiadają zniżki najczęściej sięgające od 50 do 70 proc.

 

W niektórych tańsze zakupy zrobić będzie można przez cały weekend. Poza tym część galerii handlowych postanowiła wydłużyć godziny pracy. I tak np. zamiast do godziny 21, buszować w sklepach można będzie do godz. 23.

 

Zaś po "Czarnym piątku" nastanie "Cyber poniedziałek", czyli dzień wyprzedaży w sklepach internetowych, który zapoczątkowany został także za Oceanem.

 

bankier.pl, polsatnews.pl

 

jak/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze