Jak podaje RMF FM, do przesłuchań może dojść za tydzień, jak tylko uprawomocni się decyzja sądu - o ile nikt nie złoży na nią zażalenia. Jeśli będzie zażalenie, sprawę przejmie sąd wyższej instancji.

 

Z informacji radia wynika, że prokuratorzy zebrali już pozostały materiał dowodowy i czekają tylko na przesłuchanie położnych i lekarzy, którzy dyżurowali, gdy doszło do porodu w skandalicznych okolicznościach.

 

"Weterynarz dla zwierzęcia ma więcej serca"

 

Tragedia rozpoczęła się na początku listopada, gdy Izabela Zięba w ósmym miesiącu ciąży zgłosiła się do szpitala, ponieważ przestała czuć ruchy dziecka. Stwierdzono, że dziecko nie żyje.

 

Według relacji pacjentki i jej męża, gdy rozpoczęła się akcja porodowa nie udzielono jej pomocy; pozostawiona bez opieki, urodziła na podłodze jednej ze szpitalnych sal.

 

- Weterynarz dla zwierzęcia ma więcej serca i zrozumienia, i będzie się starał pomóc, a tutaj ... - opowiadała w Polsat News Izabela Zięba. - Położyli mnie na szpital  i kazali czekać do drugiego dnia, bo było święto 1 listopada - relacjonowała.

 

Dyrektor szpitala Grzegorz Fitas podjął decyzję o rozwiązaniu umowy z ośmioma osobami, które dyżurowały, gdy kobieta rodziła. To ordynator, pielęgniarka oddziałowa, dwoje lekarzy dyżurnych oraz cztery położne pracujące wówczas na zmianie.

 

RMF FM, Polsat News