We wtorek zespół neurochirurgów z olsztyńskiego szpitala uniwersyteckiego pod kierownictwem prof. Wojciecha Maksymowicza wszczepił stymulator Tomaszowi, który zapadł w śpiączkę po niedotlenieniu. Pierwotnie lekarze planowali wszczepienie stymulatora jeszcze jednemu choremu, ale pogorszyły się wyniki wykonanych tuż przed operacją badań i to go wykluczyło z zabiegu.

 

W poniedziałek ten sam zespół lekarzy wszczepił stymulatory innym dwóm chorym w śpiączkach. Prof. Maksymowicz podkreślał, że wszyscy pacjenci, którzy w poniedziałek i wtorek otrzymali wszczepy, są w stanie minimalnej świadomości.

 

Jeden pacjent zaczął mówić

 

Olsztyńscy lekarze wcześniej wszczepili stymulatory siedmiu pacjentom, którzy teraz są regularnie badani. Lekarze są zadowoleni z rezultatów zabiegów.

 

- U trzech osób widać wyraźną poprawę stanu świadomości, my nazywamy to spektakularną poprawą. Jeden z pacjentów zaczął mówić, a dwie pozostałe osoby wróciły do kontaktu i są przytomne, ale uszkodzenia, jakich doznali, np. nie pozwalają im mówić. Ten powrót do procesu mówienia będzie trwał dłużej lub będzie z tym kłopot, bo ogniskowe uszkodzenie mózgu powoduje, że trudno jest wrócić do mówienia. Ale to są osoby przytomne w tej chwili - ocenił prof. Maksymowicz.

 

"Córka Ewy Błaszczyk reaguje na polecenia"

 

Pierwszą osobą, której lekarze z Olsztyna wszczepili stymulator, była Aleksandra Janczarska, córka Ewy Błaszczyk. Prof. Maksymowicz przyznał, że jest pozytywnie zaskoczony postępami Oli. - Jest to osoba, która zrobiła bardzo duży postęp, nie do końca zakładałem, że to jest możliwe. (...) Ola nie była w stanie spełniać poleceń, a teraz zaczyna to robić, to spora różnica w reaktywności, pozwala na to, że się ze światem zewnętrznym kontaktuje. Ona wcześniej żywo reagowała na otoczenie, a teraz przygląda się, fiksuje wzrok. Lewa jej ręka była tak spastyczna, że nie mogła nią poruszać, a teraz jak się poprosi, by nią poruszyła, to ona wykonuje takie polecenie - przyznał prof. Maksymowicz.

 

U dwóch kolejnych osób lekarze zauważają poprawę w badaniach klinicznych, ale - jak ocenili - nie jest ona tak widoczna dla otoczenia, jak w innych przypadkach.

 

U jednej z pacjentek, żywej, wiercącej się osoby, neurochirurdzy w najbliższym czasie będą musieli powtórzyć zabieg, ponieważ wszczepiona jej elektroda się przemieszcza. - W najbliższych tygodniach założymy jej nową, taką, którą przyszyjemy do opony rdzenia, żeby nie mogła się przesuwać - przyznał prof. Maksymowicz i zapewnił, że tego rodzaju sytuacje są znane specjalistom i wielokrotnie notowane.

 

Zgoda na 15 wszczepów

 

Neurochirurdzy z Olsztyna chcą w tym roku przeprowadzić w sumie 15 wszczepów stymulatorów chorym w śpiączkach - na tyle zabiegów wydała zgodę komisja bioetyczna. Na razie jednak nie ma pieniędzy na zakup stymulatorów, które kupuje fundacja Ewy Błaszczyk "Akogo?". Aby zebrać wystarczającą ilość środków, zorganizowano koncert charytatywny, który odbędzie się w przyszły poniedziałek w olsztyńskim teatrze.

 

Prof. Maksymowicz podkreślił, że wszczepianie stymulator ów chorym w śpiączkach to program badawczy, z którego pierwsze wnioski naukowcy z Olsztyna zamierzają przedstawić w czerwcu przyszłego roku na Światowym Kongresie Neuromodulacji w Edynburgu. Lekarze z Olsztyna planują tam dwa wystąpienia.

 

Do niedawna stymulatory chorym w śpiączkach wszczepiano w Japonii, tamtejszy specjalista prof. Isao Morita zapoznał z nią polskich specjalistów, którzy dotąd wszczepiali stymulatory, ale w przypadku innych schorzeń.

 

PAP