Sąd karny pierwszej instancji w Wersalu pod Paryżem dodatkowo skazał oszustkę na wpłacenie symbolicznego 1 euro na fundusz pomocy ofiarom zamachów.


Młoda bezrobotna kobieta 22 grudnia ubiegłęgo roku stawiła się na komisariacie w regionie paryskim, twierdząc, że 13 listopada wieczorem była w barze Le Carillon, jednym z miejsc zaatakowanych przez komanda dżihadystów. Powiedziała funkcjonariuszom, że została poważnie ranna w ramię, pokazała fotografie rany na ręce i przedstawiła zaświadczenia lekarskie o koniecznym przeszczepie skóry. Dodała, że podczas zamachu straciła w barze telefon komórkowy, kartę kredytową i inne rzeczy osobiste.


Nie była u lekarza, zdjęcie rany ściągnęła z internetu


O tym, że cała historia jest zmyślona, przekonały policjantów jej wspomnienia, że eksplozja zmiotła ją z ogródka przed lokalem. Tymczasem terroryści zaatakowali Le Carillon używając broni palnej; nie zdetonowali tam żadnej bomby.


Policjanci skontaktowali się ze służbami antyterrorystycznymi, które wykazały szereg luk i nieścisłości w zeznaniach kobiety. Śledztwo wykazało później, że lekarz, który rzekomo wystawił zaświadczenie o stanie ramienia, nigdy jej nie przyjął; jej nazwisko nie figuruje w spisach osób przyjętych po zamachach do szpitali, a zdjęcie rannej ręki pochodzi z internetu. Po krótkim tymczasowym aresztowaniu kobieta przyznała się do winy.


W zamachach terrorystycznych w Paryżu 13 listopada ubiegłego roku zginęło 130 osób, a kilkaset zostało rannych.

 

PAP