Oszacowane na setki tysięcy euro dzieła takich artystów, jak Tintoretto i Rubens zostały skradzione z muzeum Castelvecchio w Weronie w nocy w listopadzie 2015 roku. W maju tego roku odnaleziono je w lesie w okolicach Odessy na Ukrainie, a o znalezisku poinformował prezydent Poroszenko.


Jednocześnie w rezultacie dochodzenia aresztowano kilkanaście osób, przede wszystkich obywateli Mołdawii, a także Włoch. Zatrzymań dokonano w obu tych krajach.


"Nie wiadomo, gdzie są"


Reprezentujący muzeum w Weronie adwokat Guariente Guarienti, który złożył doniesienie, przypomniał, że od chwili znalezienia obrazów, mimo licznych próśb strony włoskiej oraz obietnic ich oddania złożonych przez Ukrainę, dzieła nie powróciły.


Włoski prawnik, cytowany przez Ansę, przypomniał, iż początkowo tłumaczono, że obrazy znalezione przez siły specjalne ukraińskiej policji, zanim przestępcy zdołali przetransportować je do Mołdawii, są przechowywane w rezydencji Poroszenki. Potem według następnych informacji przewieziono je do Muzeum Sztuki Zachodniej i Wschodniej w Kijowie.


- Obecnie nie wiadomo, gdzie są te dzieła sztuki. Jeśli w pierwszym momencie wydaje się zrozumiałe, że prezydent chciał podkreślić wartość znaleziska wystawą w stolicy, po roku uzasadnione jest uznanie, że przetrzymywanie obrazów stanowi przestępstwo - oświadczył Guarienti.


"Nadużył uprawnień"


Wyraził przekonanie, że prezydent Poroszenko, przetrzymując dzieła przez ponad 6 miesięcy, “nadużył swych uprawnień”.


Wśród skradzionych w Weronie obrazów jest m.in. pięć dzieł Jacopo Tintoretta, w tym "Madonna karmiąca", obraz Andrei Mantegni przedstawiający Świętą Rodzinę, a także dzieła Pisanella i Rubensa.

 

PAP