Libia jest pogrążona w chaosie od upadku reżimu Muammara Kadafiego, obalonego w 2011 roku w następstwie rebelii wspartej przez interwencję militarną prowadzoną przez Francję, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.


Walki między Haftarem, a islamistycznymi milicjami


Bengazi, bastion libijskiej rewolucji, od tego czasu została ostoją grup dżihadystycznych. Od ponad dwóch lat miasto jest teatrem niemal codziennych walk między siłami lojalnymi wobec działającego na wschodzie Libii kontrowersyjnego dowódcy Chalify Haftara i islamistycznych milicji.


Do poniedziałkowego zamachu dotychczas nikt się nie przyznał. Ale w ostatnich tygodniach do przeprowadzenia zamachów z wykorzystaniem samochodów pułapek przeciwko siłom Haftara i ich zwolennikom przyznawały się koalicja milicji islamistycznych - Rada Szury Rewolucjonistów w Bengazi.


Według agencji Reutera Haftar, były generał armii i postać prowokująca podziały w Libii, od obalenia Kadafiego opierał się próbom włączenia go do zjednoczonych sił zbrojnych, a także przezwyciężenia podziałów między wschodnimi i zachodnimi regionami Libii.

 

PAP