Zwycięski dla Portugalczyków pojedynek 10 lipca w Paryżu miał dla Cristiano Ronaldo wyjątkowo dramatyczny przebieg. Już na początku starcia piłkarz doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Gdy po ostatnim gwizdku rozradowani Portugalczycy przenieśli się do szatni, swoje chwile miał właśnie kapitan.

 

- Chciałbym podziękować temu człowiekowi - zaczął wskazując na selekcjonera Fernando Santosa. - Bez niego to nie byłoby możliwe. Dziękuję również wszystkim piłkarzom, członkom sztabu szkoleniowego i wszystkim, którzy mieli udział w tym triumfie - powiedział Ronaldo.

 

"Trofea indywidualne, czy Liga Mistrzów się nie liczą"

 

- Dziękuję moim kolegom, całemu sztabowi, wszystkim osobom zaangażowanym w ten sukces. Nikt nie wierzył w naszą reprezentację, a nam się udało. Każdemu z nas. Wygraliśmy to razem - podkreślił.

 

- Jestem bardzo szczęśliwy, to najszczęśliwszy dzień mojego życia. Trofea indywidualne, czy Liga Mistrzów się nie liczą. To teraz jestem najszczęśliwszy. Płakałem już trzy, czy cztery razy, mój brat Hugo musiał mnie uspokajać - przyznał.

 

Piłkarz podziękował swoim kolegom również za wiarę w sukces i podkreślił, że zasłużyli na niego ciężką pracą.

 

- Przeszliśmy do historii Portugalii - zakończył, a chwilę później cały zespół podziękował swojemu liderowi brawami.

 

polsatnews.pl