Według biura gubernatora do katastrofy doszło w prywatnej kopalni w pobliżu miasta Sirvan w prowincji Siirt. Wydobyto już ciało jednego górnika, a ciała dwóch kolejnych zostały zlokalizowane.

 

Trwa śledztwo w sprawie wypadku, ale najpewniej jego przyczyną były silne opady deszczu. W akcji ratowniczej biorą udział ratownicy z całego regionu.

 

Rozwój za wszelką cenę?

 

Wypadki przemysłowe nie są w Turcji rzadkością. Szybkiemu rozwojowi gospodarczego kraju w ciągu ostatniej dekady towarzyszył boom budowlany i dążenie do zaspokojenie rosnących potrzeb energetycznych, co nie zawsze szło w parze ze spełnianiem wymagań dotyczących bezpieczeństwa pracy.

 

Od lat sytuacja w kwestii bezpieczeństwa w kopalniach, zwłaszcza węgla, pozostawia wiele do życzenia.

 

Do najtragiczniejszej w skutkach katastrofy górniczej w Turcji doszło w maju 2014 roku, gdy w kopalni węgla brunatnego w Somie na zachodzie kraju w następstwie wielkiego pożaru zginęło 301 ludzi.

 

PAP