Chociaż podczas kampanii prezydenckiej Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że osobiście nie zna i nigdy nie rozmawiał z Władimirem Putinem, znaczna część opinii publicznej zarzuca mu, że planuje on tzw. nowy reset, czyli odwilż w relacjach między oboma krajami (pierwszy reset miał miejsce w 2009 roku, zaraz po objęciu władzy przez Baracka Obamę).

 

Głos w tej sprawie zabrał również senator McCain, który już podczas kampanii nie ukrywał, że nie przepada za Trumpem i wielokrotnie stwierdził, że konserwatywny polityk "mobilizuje tylko czubków".

 

"Staniemy się wspólnikami rzeźni"

 

Tym razem senator z Arizony stwierdził, że polityka resetu USA w kontaktach z Rosją, jaką po 2008 roku zaproponował Obama, "miała na celu złagodzenie napięć na linii Waszyngton-Moskwa, a doprowadziła do zastosowania przez Rosję siły w Syrii i zapewnienia z jej strony kluczowego wsparcia dla zajętego walką dyktatora Baszara el-Asada".

 

McCain obawia się, że teraz tą samą drogą próbował będzie iść Donald Trump. - Ceną kolejnego resetu z Rosją będzie to, że staniemy się wspólnikami rzeźni, którą Putin i Asad przeprowadzają na narodzie syryjskim - stwierdził.

 

-  To jest nie do zaakceptowania. Ameryka jest wielka wtedy, kiedy staje po stronie ludzi, którzy walczą z tyranią, a nie po stronie tyranów - podsumował.

 

John McCain był kandydatem Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w 2008 roku. Przegrał wówczas z kandydatem Demokratów Barackiem Obamą.

 

polsatnews.pl, cnn.com, foxnews.com