Marsz dotarł na błonia Narodowego około godz. 16. Tumanowicz podkreślił, że jest on organizowany co roku od kilku lat. Ma przypominać o rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, ale - jak dodał - trzeba pamiętać o tym, że jest "początkiem pracy na rzecz ojczyzny".

 

Zaapelował, aby uczestnicy corocznych obchodów każdego dnia angażowali się w pracę organizacji katolickich, narodowych i patriotycznych. Mówił, że Polska jest zalewana falą uchodźców, na co - jak dodał - nie ma zgody.

 

"Polacy przeciw imigrantom"

 

Po jego wystąpieniu tłum zaczął wznosić okrzyki: "Polacy przeciw imigrantom".

 

Przed sceną spalono niebieską flagę z logo Facebooka, co wzbudziło aplauz zgromadzonych. Tłum zaczął skandować: "Polska przeciw korporacjom !". Tumanowicz, nawiązując do tego, że Facebook przez pewien czas blokował strony Marszu Niepodległości", ironicznie podziękował Facebookowi, że "rozreklamował tegoroczny marsz, dzięki czemu zgromadził on większą liczbę uczestników.

 

 

 

Ze sceny głos zabrała m.in. Zuzanna Wiewiórka z ruchu pro-life; nawiązując do wydarzeń ostatnich tygodni, kiedy Sejm zajmował się projektami dot. aborcji, mówiła, że "każdego roku morduje się setki nienarodzonych dzieci". - Gdzie to poszanowanie prawa, ludziom odbiera się prawo do życia? Gdzie ta dobra zmiana? - pytała.

 

"PiS, PO, jedno zło"

 

- Naród, który morduje własne dzieci, jest narodem bez przyszłości - dodała Wiewiórka. W odpowiedzi na jej wystąpienie tłum skandował: "PiS, PO, jedno zło". Wśród zgromadzonych widać było transparent z napisem: "Pod rządami PiS aborterzy zabili 950 dzieci".

 

Przemawiali także przedstawiciele różnych ruchów i organizacji uczestniczących w marszu, m.in. prezes Młodzieży Wszechpolskiej Bartosz Berk. - Co prawda rząd mówi, przynajmniej oficjalnie, że ograniczył imigrację od Polski, ale w naszym kraju przebywa milion Ukraińców, wśród których są osoby pobierające stypendia oraz środki z programu 500 plus. Jest mniejszość muzułmańska, która rośnie w siłę. Likwiduje się przemysł i sprzedaje zagranicznym inwestorom i korporacjom. Miliony Polaków musiały wyemigrować z kraju" - mówił.

 

Potem zgromadzeni pod sceną zaśpiewali hymn, a setki osób odpaliły w tym samym momencie race.

 

Po przemówieniach, na scenie rozpoczęła się część artystyczna. Niektórzy uczestnicy marszu zaczęli się wówczas rozchodzić. Część wracała w kierunku centrum Mostem Poniatowskiego, część zmierzała w różnych kierunkach po praskiej stronie Warszawy. Przywrócono ruch na kilku zamkniętych wcześniej ulicach.

 

Flagi, race, petardy

 

W Marszu, zwartą grupą przeszli członkowie ONR. Mieli flagi biało-czerwone oraz ze znakiem falangi, skandowali: "A na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści", "Nadchodzi Marsz Niepodległości"; wielu niosło odpalone race.

  

Wśród uczestników wyróżniali się również członkowie Klubów Gazety Polskiej. Szły też rodziny z dziećmi. Wiele osób robiło sobie tzw. selfie z biało-czerwonymi flagami, których w tłumie powiewały tysiące.

 

Wśród uczestników marszu była również grupa z transparentami antyaborcyjnymi, z których wiele zilustrowano zdjęciami usuniętych płodów; były na nich hasła: "Aborcja = zabijanie".

 

 

Pochodowi cały czas towarzyszyły wybuchy petard. Skandowano są też hasła: "Nie chcemy tu muzułmanów", "Wielka Polska narodowa", na transparentach są napisy m.in.: "Od Sobieskiego do Dmowskiego. Wielka Polska Suwerenna", "Śmierć wrogom Ojczyzny". Nad demonstracją krążył policyjny śmigłowiec.

 

Zasłaniają pikiety płachtami

 

Race odpalane były również w kierunku kontrmanifestacji Obywateli RP, która ustawiła się w okolicy pomnika De Gaulle'a. Jej uczestnicy skandowali: "Kapiszony są dla dzieci", "Demonstracja, wolność; wolność, demokracja".

 

Pikieta została zasłonięta czarnymi płachtami przez Straż Marszu Niepodległości. Na płachtach białym sprayem wypisano nazwy miejscowości, m.in. Płock, Radom, Rzeszów. Obywatele RP bezskutecznie żądali od policji, żeby je zdjęła.

 

 

Zapytany o tę sytuację rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Mariusz Ciarka powiedział, że policjanci są na miejscu i monitorują sytuację. - Policja postępuje zgodnie z przepisami prawa, nie stwierdziliśmy na tę chwilę, by doszło do jego naruszenia. Cały czas jesteśmy na miejscu i monitorujemy sytuację - powiedział Ciarka.

 

Organizatorzy spodziewali się 50 tys. osób

 

Marsz rozpoczął się po godz. 13:30. Organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, którego członkowie są związani z Ruchem Narodowym, w zgłoszeniu do ratusza zadeklarowali, że spodziewali się 50 tys. manifestantów.

 

"Witam wszystkich Polaków" - powitano uczestników ze sceny ustawionej przy stołecznym Rondzie Dmowskiego. - Pójdźmy spokojnie i dojdźmy do celu - apelowali organizatorzy.

  

Odczytali list prezydenta

 

Podczas Marszu odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy. "Pragnę, aby dobre uczucia i przesłanie dzisiejszego święta towarzyszyło nam każdego dnia" - napisał prezydent.

 

Czoło demonstracji poprzedzała grupa kilkudziesięciu motocyklistów. Było też kilku kombatantów ze sztandarami i grupka młodzieży z wieńcem oraz osoby ubrane w mundury z różnych epok historycznych. Za motocyklistami podążała kilkunastu jeźdźców z grup rekonstrukcyjnych w strojach dawnych formacji kawaleryjskich.

  

Według policji marsz przebiegł bez poważniejszych incydentów. Pochód bacznie obserwował m.in. minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszak, który przybył do sztabu Komendy Stołecznej Policji, nadzorującego i koordynującego zabezpieczenie piątkowych zgromadzeń w Warszawie.

 

Błaszczakowi towarzyszyli komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk i szef stołecznych policjantów insp. Robert Żebrowski.

 

Rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Mariusz Ciarka sprecyzował, że na Marszu Niepodległości, podobnie jak i m.in. manifestacji KOD nie doszło do żadnych incydentów.

 

PAP, polsatnews.pl