Po zwycięstwie w wyborach prezydenckich Donald Trump przygotowuje się do nowych obowiązków. W czwartek po godz. 11 czasu lokalnego (godz. 17 czasu polskiego) miliarder przyjechał do Białego Domu.

 

Grzegorz Dobiecki z redakcji zagranicznej Polsat News wskazał na "dramaturgię tego spotkania" i podkreślił, że jeszcze kilka dni temu Obama pytał "jak można powierzyć kody do broni atomowej komuś, komu własny sztab odbiera nawet dostęp do Twittera, by przypadkiem nie palnął tam jakiegoś głupstwa".

 

- Teraz Trump musi się zapewne powstrzymywać, by nie zagrać Obamie na nosie, chociaż po ogłoszeniu jego zwycięstwa, w pierwszym publicznym oświadczeniu, miliarder dowiódł, że powstrzymać się potrafi, i nie podgrzewając atmosfery, zachować się odpowiedzialnie - powiedział Dobiecki.

 

"Democracy Defence Committee"?

 

Redaktor odniósł się również do protestów i zamieszek, jakie od momentu ogłoszenia wyników wywołują w Stanach Zjednoczonych zwolennicy Hillary Clinton. - Niektórzy w USA zachowują się teraz niestety tak, jakby demokracja była właściwa, dobra sprawna i sprawiedliwa tylko wtedy, kiedy wygrywają nasi - stwierdził.


- Być może Mateusz Kijowski pojedzie tam w roli konsultanta, by zakładać amerykańską filię Komitetu Obrony Demokracji. Doświadczenia polskie mogą się przydać - dodał.


Jego zdaniem napięta sytuacja "niedługo się jednak zapewne uspokoi". - Z całego świata rozlega się koncert życzeń, zażaleń i sugestii, że z Ameryką stało się coś złego. Niech za leczenie amerykańskiej demokracji nie biorą się jednak zewnętrzni obserwatorzy, ale przy następnej okazji sami Amerykanie - podsumował.

 

Polsat News