Prowadzący rozmowę Kamil Durczok rozmowę ze swoim pierwszym gościem zaczął od przeanalizowania wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

 

- Znaleźliśmy się na zakręcie historii. On trwa i nie kończy się, a weszliśmy w niego pewnie trochę wcześniej, ale na pewno ważnym elementem był kryzys 2008 roku. On w USA drastycznie obniżył dochody, pozabierał ludziom domy, mieszkania, pensje - tłumaczył Marcinkiewicz.

 

- Obama nie dał rady. Oni wciąż mają gorzej niż w 2007 roku - dodał.

 

Marcinkiewicz wytłumaczył także podatność amerykańskiego społeczeństwa na populizm. - Populizm to w ogromnej mierze nienawiść wobec elit. Kontrkandydatem Trumpa był symbol totalny waszyngtońskich elit. Osoba, która już była w Białym Domu osiem lat, była sekretarzem stanu, była senatorem. Idealny człowiek, żeby w nią bić - mówił.

 

Według byłego premiera Trump - już jako prezydent - będzie jednak w swoich poglądach ostatecznie bardziej wyważony, niż w trakcie kampanii wyborczej. - Od momentu, kiedy dowiedział się, że będzie prezydentem, zmienił ton narracji. Widać to było wczoraj, widać to dziś po spotkaniu z Obamą - stwierdził.

 

Zauważył jednak, że nowy prezydent prawdopodobnie skupi się na polityce wewnętrznej. - Dla Trumpa najważniejsze będzie dziś to, co się dzieje w USA. On tak samo jak PiS, Orban, będzie traktował sprawy zagraniczne tylko z wewnętrznego punktu widzenia.

 

Odwet za śmierć brata

 

Kamil Durczok zapytał swojego gościa także o ostrą politykę prowadzoną przez PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

 

- To odwet na III RP za to, że ona zabiła mu brata - stwierdził Marcinkiewicz. Pytany, czy prezes PiS może sobie pozwolić na podnoszenie poparcia przez rozdawnictwo, dodał: - Proszę pamiętać, że może w roku wyborczym może podnieść 500 zł (na dziecko - przyp. red.) na 1000 zł. Jego stać na to - powiedział mając na myśli dodruk pieniędzy w NBP, który także jest w rękach PiS.

 

- Lech Kaczyński był spokojnym, warszawskim inteligentem, któremu daleko było do polityki. Jarosław całe życie wciągał Lecha do polityki, dlatego, że uważał, że on jest niewybieralny, a Leszek ma ten inny charakter, cieplejszy, dlatego bez przerwy wystawiał go w różne miejsca. Jarosław Kaczyński dzisiaj z tym żyje i musi znaleźć winnych. I stąd jest dziś 6 lat religii smoleńskiej - kontynuował. - Ekshumacje są tylko po to, żeby cały czas bić w te same żałobne bębny - podkreślił.

 

Biali chcą "odzyskać" Amerykę

 

Swojego drugiego gościa - byłego ambasadora Polski w USA Ryszarda Schnepfa - Durczok zapytał wprost: w jaki sposób człowiek, którego osiem kobiet oskarża o molestowanie, został prezydentem USA. - Dane wyborcze pokazują, że jednak zaskakująco duża liczba kobiet poparła Trumpa. Ta różnica między Clinton a Trumpem nie jest oszałamiająca - odpowiedział Schnepf.

 

- Wielu białym robotnikom, którzy czuli się ekonomicznie upośledzeni, przyświecał jeszcze jeden cel - odzyskać białą Amerykę - kontynuował.

 

- To nie jest rasizm w czystej postaci, ale pewna doza zawiści, niechęci, zwłaszcza jeżeli prezydentem zostaje Afroamerykanin i istnieje obawa, że ten rodzaj tolerancji, który on popierał, może być kontynuowany - mówił.

 

Co (po)łączy Truma i Putina

 

Schnepf mówił także o ciepłych słowach, jakich używają wobec siebie przyszły prezydent USA i prezydent Rosji. - To nie jest jakaś zażyłość, przyjaźń. Wiemy, że Trump próbował robić interesy w Rosji, zdaje się, że te interesy nie wyszły - powiedział.

 

- Władimir Putin jest wytrawnym politykiem i wytrawnym kusicielem. Tutaj jest gra, która kończy się zyskiem po obu stronach. Podejrzewam, że dostarczy jakichś prezentów urodzinowych dla nowego prezydenta - zauważył.

 

W jego opinii "Rosja przedstawi jakąś propozycję związaną z Bliskim Wschodem, że tam ustąpią w zamian za coś". - Z perspektywy amerykańskiego obywatela problem rosyjski nie istnieje prawie albo w ogóle. Główne zagrożenie to terroryzm. Żeby kolejny sympatyk tzw. Państwa Islamskiego nie wyjął karabinu maszynowego i nie rozstrzelał dzieci w szkole - tłumaczył były ambasador.

 

"Piłkarze nie są zakonnikami"

 

Ostatni gość - Jan Tomaszewski - komentował aferę alkoholową w polskiej kadrze piłkarskiej. Według byłego bramkarza kadra w jego czasach "naturalnie" czasami piła. - Pan Kazimierz (Górski - przyp. red.) niejednokrotnie mówił: kobiety, wino i śpiew są dla ludzi. Pilkarze nie są zakonnikami - wspominał.

 

Dodał jednak: - Nie można było przekroczyć granicy. Trzeba było wiedzieć gdzie, kiedy i ile.

 

Tomaszewski zauważył także, że "zawsze są brudy, w każdej społeczności". - Trzeba je prać w drużynie. Reprezentuje się Polskę, kraj - podkreślił.

 

Wszystkie odcinki programu można oglądać w portalu w zakładce "Nasze programy".

 

polsatnews.pl